Reklama

Męczennik z Dachau patronem parafii we Włoszczowie

2018-03-28 10:57

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 13/2018, str. IV

WD
Ołtarz główny dedykowany jest 108 Męczennikom II wojny światowej, wśród nich z lewej strony patron kościoła we Włoszczowie

„Pan Bóg jest dobry. Z najbardziej beznadziejnych sytuacji znajdzie zawsze niespodziewane, radosne wyjście” – powiedział przebywający w jednym z najcięższych obozów koncentracyjnych – Dachau bł. ks. Józef Pawłowski. Kapłan i rektor WSD, człowiek niezłomnej wiary w Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Należy on do grona 108. Męczenników II wojny światowej beatyfikowanych przez papieża Jana Pawła II 13 czerwca 1999 r. podczas pielgrzymki do Polski.

Te słowa stały się również bliskie parafii pod jego wezwaniem we Włoszczowie, erygowanej osiemnaście lat temu przez bp. Kazimierza Ryczana.

Bliski patron

Ks. proboszcz Leszek Dziwosz przyznaje, że wybór patrona parafii początkowo był dla parafian pewnym zaskoczeniem. W tym czasie postać ks. Pawłowskiego była jeszcze mało znana w diecezji. Wielu mieszkańców spodziewało się wezwania związanego z krzyżem. Na tym terenie przecież jest szkoła, w której rozgrywał się strajk szkolny w obronie krzyża – tłumaczy. Wspólnota miała jednak gorące pragnienie, aby poznać swojego patrona. Dlatego od początku podjęto starania, by zgłębić życie i charyzmat ks. Józefa Pawłowskiego i rozpropagować jego kult. Warto dodać, że to jedyna parafia w Polsce pod takim wezwaniem, stąd na nas spoczywa obowiązek pamięci i szerzenia czci Błogosławionego. – Na początku tej drogi pomógł nam bardzo ks. Henryk Makuła – ówczesny proboszcz parafii Proszowice. W naszej kaplicy odbyły się rekolekcje przybliżające postać ks. Józefa. Przybyła na nie również jego rodzina, krewni z całej Polski, którzy opowiadali i dzielili się z parafianami wspomnieniami o wujku. Po latach troski o pamięć o ks. Pawłowskim, rozwijania jego kultu wspólnota zaprzyjaźniła się ze swoim patronem i stał się jej bliski.

Obraz bł. ks. Pawłowskiego nawiedził włoszczowskie rodziny

– Nasza parafia zyskała pełnoletniość. To już osiemnasty rok jej istnienia. Zżyliśmy się z naszym patronem. Nie mamy relikwii ks. Pawłowskiego. Został stracony przecież w obozie koncentracyjnym w Dachau. Niektóre pamiątki zachowały się w Proszowicach – w miejscu jego urodzin. Była tutaj specjalna izba pamięci – opowiada ks. Dziwosz. Parafia odbyła pielgrzymkę w miejsce kaźni ks. Pawłowskiego. W 75. rocznicę jego męczeńskiej śmierci, trzy lata temu, pielgrzymowaliśmy do Dachau, by modlić się w tym miejscu. Przywieźliśmy ziemię z Dachau, jako szczególną pamiątkę – dodaje. W 2017 r. w rodzinach peregrynował obraz patrona.

Reklama

Postać patrona ma swoje szczególne miejsce w wystroju kaplicy. Ściana prezbiterium kaplicy dedykowana jest 108. Męczennikom, wśród nich artysta mocno wyeksponował sylwetkę bł. ks. Józefa Pawłowskiego. W bocznym ołtarzu znajduje się jego obraz, przed którym co piątek modlą się parafianie. Na frontonie kaplicy w rozecie również odnajdziemy wizerunek ks. Pawłowskiego. – W powstającym kościele na pewno poświęcimy mu jedną z kaplic i zamieścimy tam omodlony przez rodziny obraz z peregrynacji – mówi Proboszcz.

Patron nam błogosławi

Wspólnota parafialna buduje kościół. Trzynawowa świątynia będzie funkcjonalna. Projekt przygotowała architekt Aneta Barańska. Wymagająca w rozwiązaniach konstrukcyjnych budowla, nie jest łatwa w realizacji, ale świątynia przecież budowana jest na chwałę Bożą i nie tylko dla obecnych ale i dla przyszłych pokoleń. – Najważniejsze, aby ten kościół do ludzi przemawiał i dawał nastrój skłaniający do modlitwy – mówi ks. Dziwosz. Wejście do świątyni w swojej wymowie nawiązuje do dłoni złożonych do modlitwy. Nowoczesna wieża wieńcząca budowlę, prześwietlona witrażem, jest w swej symbolice jak latarnia morska – wskazująca drogę do kościoła.

Prace są wciąż kontynuowane. – Koncentrujemy się na wykończeniu wnętrza, obecnie wykonywane są wszelkie instalacje. – Wierzymy, że ks. Pawłowski od początku nam błogosławi i pomaga w budowie kościoła. Tyle razy przekonujemy się o tym, kiedy udaje się pokonywać różne trudności finansowe i inne – opowiada.

Każdy odnajdzie swoje miejsce

Te prace materialne nie przysłaniają jednak troski o wzrost duchowy naszej wspólnoty. Staramy się tworzyć od początku parafię, gdzie każdy może się odnaleźć i czuć się dobrze – zapewnia Proboszcz. Są zatem grupy dziecięce: od lat działające Ognisko Misyjne Dzieci przy PDMD oraz liczna schola „Boże Echo”, która śpiewa podczas niedzielnej liturgii, ale także prezentuje się w różnych miejscach w diecezji. Młodzież ma swoją scholę. Proboszcz cieszy się ze wspólnot parafialnych włączających się na co dzień w modlitwę i różne wydarzenia i inicjatywy parafialne. Życie parafii ubogacają: Apostolat Maryjny, Chór Seniora „Niezastąpieni”, Koło Przyjaciół Radia Maryja, Krąg Biblijny, Parafialny Zespół Caritas, Rycerze Kolumba.

Wnoszą one swoje zaangażowanie, pomoc oraz wsparcie materialne. Nie brak systematycznych akcji charytatywnych. W Wielkim Poście parafia przekazała jałmużnę wielkopostną, tym razem – na pomoc Hospicjum we Włoszczowie, które niedawno poświęcił bp Andrzej Kaleta. Ofiary darują co roku dzieci z Ogniska Misyjnego i inne dzieci przygotowujące stroiki świąteczne i kiermasz ciast z przeznaczeniem dla ubogich i chorych.

Obdarza parafię licznymi powołaniami

W każdy piątek, po nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego odbywa się w kaplicy nabożeństwo przez wstawiennictwo bł. ks. Pawłowskiego. Mieszkańcy przez cały tydzień składają swoje intencje przed jego wizerunkiem. Potem modlą się wspólnie o wysłuchanie tych próśb. Ks. Dziwosz zwraca uwagę na dużą liczbę powołań kapłańskich w parafii, łącząc ten fakt z orędownictwem patrona. – Jest to kapłan z naszej diecezji, związany z kieleckim Seminarium i jego opiece przypisujemy liczne powołania do kapłaństwa z naszej parafii. Mamy dziewięciu księży i obecnie dwóch alumnów w seminarium.

Bł. ks. Józef Pawłowski przyszedł na świat w Proszowicach 9 sierpnia 1890 r. Początkowo zdobywał wykształcenie w gimnazjum w Pińczowie, a w 1906 r. wystąpił do Seminarium Duchownego w Kielcach. Po studiach w latach 1911-15 na Katolickim Uniwersytecie w Insbrucku uzyskał dyplom doktora teologii. Święcenia kapłańskie otrzymał 13 lipca 1913 r. Trzy lata później został mianowany profesorem WSD w Kielcach. Był najpierw wicerektorem, a następnie rektorem seminarium. Z niezwykłą troską i oddaniem podchodził do formacji duchowej kleryków, dbał o rozwój życia liturgicznego wychowanków. Rozwijał również działalność duszpasterską.

Po wybuchu II wojny światowej, od 16 listopada 1939 r. był proboszczem parafii katedralnej w Kielcach. W trudnym okresie okupacji hitlerowskiej organizował i niósł pomoc charytatywną wielu potrzebującym. W kazaniach budził ducha patriotyzmu i nadziei. Aresztowany 10 lutego 1941 r. trafił najpierw do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, a następnie do obozu w Dachau, gdzie otrzymał numer obozowy 25286. W Dachau przebywał siedem miesięcy i tam 9 listopada 1942 r. został stracony.

Tagi:
męczennik Dachau

Ks. Mieczysław Rzadkowski

2018-05-09 10:54

Oprac. ks. Mirosław Jagiełło
Edycja łódzka 19/2018, str. VIII

Archiwum Archidiecezjalne
Ks. Mieczysław Rzadkowski (1903-1942)

Dzieciństwo i młodość

Ks. Mieczysław Rzadkowski należał do młodej generacji kapłanów równie młodej diecezji łódzkiej, urodził się bowiem w 1903 r. w Grodźcu. Szkołę elementarną ukończył w rodzinnej miejscowości, a gimnazjum w Będzinie.

Nie znamy powodów, dla których znalazł się w diecezji łódzkiej. Wiemy z akt osobowych, że po zakończeniu edukacji napisał pismo do łódzkiego biskupa: „Najpokorniej proszę Waszą Ekscelencję o zaliczenie mnie w poczet alumnów Seminarium Duchownego w Łodzi”, które ukończył, przyjmując święcenia kapłańskie 18 września 1926 r. Tamtejszy ówczesny proboszcz na okoliczność przyszłych studiów seminaryjnych wydał mu taką opinię w 1921 r.: „ [...] od dłuższego czasu okazywał chęć pobożnemu poświęceniu się na służbę Bożą. Często służył do Mszy św. Należał do ostatniej chwili do Koła Młodzieży Katolickiej w Grodźcu, a nawet był prezesem Koła”. Zostanie zapewne tajemnicą, dlaczego mieszkaniec śląskiego miasta chciał zostać kapłanem nowej łódzkiej diecezji – chociaż właśnie dla tej diecezji został wyświęcony. Jako diakon musiał prosić rektora „o łaskawe wyjednanie [...] dyspensy u J.E. Księdza Biskupa od braku lat do przyjęcia święceń kapłańskich”.

Kapłaństwo

Należał do nielicznej grupy kapłanów męczenników, którzy przez długi okres pełnili funkcję prefektów różnych szkół. Bezpośrednio po święceniach drogę kapłańskiego życia rozpoczął pracą duszpasterską na wikariacie w Rzgowie. W roku 1927 został prefektem szkół powszechnych oraz kapelanem kilku placówek w Łodzi. W lipcu 1928 r. jako prefekt łódzkich szkół zastępował podczas wakacji ks. Jana Ostrowskiego z parafii św. Krzyża w Łodzi. Tego samego roku otrzymał nominację na stanowisko kapelana Miejskiego Domu Starców i Kalek w Łodzi i I Miejskiego Domu Wychowawczego przy ul. Tramwajowej.

22 lutego 1930 r. prosił „o łaskawe zwolnienie [...] ze stanowiska prefekta [...] ze względu na niedostateczny stan zdrowia”. Biskup prośby nie uwzględnił.

Ziemia Łęczycka

W listopadzie 1930 r. rozpoczął się ostatni okres życia ks. Mieczysława związany z ziemią łęczycką. Otrzymał najpierw nominację „do nauczania religii w Państwowym Seminarium Nauczycielskim im. Grzegorza Piramowicza w Łęczycy”, potem w koedukacyjnym Gimnazjum im. Adama Mickiewicza, by po dwóch latach pracy w łęczyckich szkołach przyjąć stanowisko administratora parafii w Błoniach k. Łęczycy (należy w tym miejscu odnotować, że w latach 1912-1926 proboszczem parafii Błonie był łęczycanin ks. Ferdynand Jacobi, budowniczy kościoła, męczennik i kandydat na ołtarze).

Wspomniana ziemia łęczycka w latach II wojny światowej według administracji niemieckiego okupanta należała do Wartheland (Kraju Warty). Ziemie te w tamtych czasach stanowiły północno-zachodnią część diecezji łódzkiej. To z tych terenów od 5 do 7 października 1941 r. Niemcy aresztowali niemal wszystkich kapłanów (pracowało tu ok. 50 kapłanów, którzy w większości zginęli w obozach zagłady z rąk hitlerowców).

Z okresu łęczyckiego warto wspomnieć bliską znajomość ks. Rzadkowskiego z ks. Józefem Palinceuszem, łęczyckim katechetą i przyszłym męczennikiem, i ks. Józefem Bińkowskim. Charakteryzując kapłaństwo ks. Mieczysława, warto odwołać się do wpływu na życie ks. Jana Drozdalskiego, również męczennika ziemi łęczyckiej, przed przyjęciem szat duchownych jego ucznia. W okresie prefektury w łęczyckim seminarium ks. Mieczysław wielokrotnie wydawał uczniom stosowne zaświadczenia, także przyszłemu ks. Janowi. Jedenaście lat po wydaniu takiego zaświadczenia podzielił w Dachau ten sam los, co ks. Mieczysław.

Męczeńska śmierć

Ks. Rzadkowski mimo ostrzeżeń parafian o aresztowaniach wśród księży nie zaprzestał pracy duszpasterskiej i nie opuścił parafii. Aresztowany przez Niemców i wywieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau zginął 21 września 1942 r.

Bardzo interesujące świadectwo o proboszczu z Błonia przekazał Wiktoryn Grąbczewski. Wspominając dom rodzinny z lat dziecinnych, scharakteryzował kilku kapłanów, którzy gościli w domu jego rodziców. O ks. Mieczysławie Rzadkowskim napisał: „Proboszcz parafii Błonie k. Łęczycy został aresztowany w tym samym czasie co ks. Józef Palinceusz z Łęczycy. Gestapo przyjechało po księdza rano, zawitało na plebanię. Gospodyni księdza, nieświadoma tego, co może się zdarzyć, powiedziała, że ksiądz jest zajęty, bo odprawia mszę w kościele. Gestapowcy szybko wyszli z plebanii i udali się do kościoła. W przedsionku napadli na niego, zbili go do krwi i zawlekli go do samochodu. Do swojej parafii już nigdy nie wrócił. Przyszło zawiadomienie do gminy, że ks. Rzadkowski zmarł z powodu choroby zakaźnej”.

Pośmiertne wspomnienie bezpośredniego świadka obozowej gehenny zostało przekazane w dwóch zdaniach: „ […] cierpiał na reumatyzm. Uznano go za niezdolnego do pracy i przydzielono do inwalidów” (ks. L. Bujacz).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Symbole i zwyczaje Adwentu

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 49/2002

Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć. Zadaniem Kościoła jest przygotowanie ludzi na godne przyjęcie Chrystusa. Kościół czyni to, między innymi, poprzez ustanowienie roku liturgicznego. Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.

Bożena Sztajner

Wieniec adwentowy

W niektórych regionach naszego kraju przyjął się zwyczaj święcenia wieńca adwentowego. Wykonywany on jest z gałązek iglastych, ze świerku lub sosny. Następnie umieszczone są w nim cztery świece, które przypominają cztery niedziele adwentowe. Świece zapalane są podczas wspólnej modlitwy, Adwentowych spotkań lub posiłków. W pierwszym tygodniu adwentu zapala się jedną świecę, w drugim dwie, w trzecim trzy, a w czwartym wszystkie cztery. Wieniec wyobraża jedność rodziny, która duchowo przygotowuje się na przeżycie świąt Bożego Narodzenia.

Świeca roratnia

Świeca jest symbolem chrześcijanina. Wosk wyobraża ciało, knot - duszę, a płomień - światło Ducha Świętego płonące w duszy człowieka.
Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. W kościołach umieszcza się ją na prezbiterium obok ołtarza lub przy ołtarzu Matki Bożej. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Zielona gałązka przypomina proroctwo: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański..." (Iz 11, 1-2). Ta starotestamentalna przepowiednia mówi o Maryi, na którą zstąpił Duch Święty i ukształtował w Niej ciało Jezusa Chrystusa. Jesse był ojcem Dawida, a z tego rodu pochodziła Matka Boża.

Roraty

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Jak niemożliwe jest życie na ziemi bez wody, tak niemożliwe jest życie i rozwój duchowy bez łaski. Msza św. roratnia odprawiana jest przed świtem jako znak, że na świecie panowały ciemności grzechu, zanim przyszedł Chrystus - Światłość prawdziwa. Na Roraty niektórzy przychodzą ze świecami, dzieci robią specjalne lampiony, by zaświecić je podczas Mszy św. i wędrować z tym światłem do domów.
Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stały się one jednym z bardziej ulubionych nabożeństw Polaków. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży". W ten sposób wyrażali oni swoją gotowość i oczekiwanie na przyjście Pana.

Adwentowe zwyczaje

Z czasem Adwentu wiąże się szereg zwyczajów. W lubelskiem, na Mazowszu i Podlasiu praktykuje się po wsiach grę na ligawkach smętnych melodii przed wschodem słońca. Ten zwyczaj gry na ligawkach związany jest z Roratami. Gra przypomina ludziom koniec świata, obwieszcza rychłe przyjście Syna Bożego i głos trąby św. Michała na Sąd Pański. Zwyczaj gry na ligawkach jest dość rozpowszechniony na terenach nadbużańskim. W niektórych regionach grano na tym instrumencie przez cały Adwent, co też niektórzy nazywali "otrembywaniem Adwentu". Gdy instrument ten stawiano nad rzeką, stawem, lub przy studni, wówczas była najlepsza słyszalność.
Ponad dwudziestoletnią tradycję mają Konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich (w tym także na ligawkach) organizowane w pierwszą niedzielę Adwentu w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. W tym roku miała miejsce już XXII edycja tego konkursu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Watykan: 12 grudnia mija sześć lat od uruchomienia Twittera papieskiego

2018-12-12 23:35

kg (KAI/ilsismografo) / Watykan

Przed sześciu laty 12 grudnia 2012 Benedykt XVI po raz pierwszy zamieścił swój wpis w nowym rodzaju środka przekazu – na Twitterze. Rozpoczęła się w ten sposób nowa era łączenia się papieża ze światem, rozszerzając ogromnie ewangelizacyjne możliwości Kościoła katolickiego. Krótkie, kilkuwyrazowe przemyślenia papieskie w kilku językach zyskały sobie od razu ogromną popularność i do 11 bm. odnotowano ponad 47,7 mln wejść internautów na papieskie tweety.

Zanim Ojciec Święty wysłał w świat swój pierwszy tweet, 3 grudnia 2012 powstał hasztag „#AskPontifex”, umożliwiający zadawanie mu pytań. Inicjatywa ta okazała się wielkim sukcesem a to historyczne wydarzenie mogły śledzić na żywo tysiące uczestników środowej audiencji ogólnej, zgromadzonych w watykańskiej Auli Pawła VI. Na zakończenie jej Ojciec Święty wysłał osobiście z tableta pierwszą wiadomość na swój profil na Twitterze. Były to słowa: "Drodzy przyjaciele, z radością łączę się z wami przez Twittera. Dziękuję za wasze liczne odpowiedzi. Z serca wam błogosławię".

A pierwsze dwa krótkie „zwykłe” przesłania papieskie głosiły: „Jak możemy najlepiej przeżyć Rok Wiary w swym codziennym życiu?” i „Rozmawiaj z Jezusem w modlitwie, słuchaj Jezusa, który mówi do ciebie w Ewangelii, spotykaj Jezusa obecnego w potrzebującym”.

Narodziny papieskiego Twittera nastąpiły niemal w 82 lata po pierwszym orędziu Piusa XI przez świeżo wówczas uruchomione Radio Watykańskie 12 lutego 1931.

Nowa, internetowa forma komunikowania się biskupa Rzymu ze światem od początku była dostępna w ośmiu językach: angielskim, francuskim, hiszpańskim, niemieckim, polskim, portugalskim, włoskim i arabskim a 17 stycznia 2013 doszła do tego jeszcze wersja łacińska. Otworzył ją tweet papieża Ratzingera: „Tuus adventus in paginam publicam Summi Pontificis Benedicti XVI breviloquentis optatissimus est”, czyli „Twoje wejście na publiczną stronę krótkiej wypowiedzi Najwyższego Kapłana Benedykta XVI jest bardzo dobre”.

Już 15 stycznia 2013 osiągnięto 2 mln wejść internautów, 19 lutego – przekroczono 3 mln a 28 tegoż miesiąca, gdy Benedykt XVI zakończył oficjalnie swój pontyfikat, Twitter papieski został czasowo zawieszony. Jego następca Franciszek wznowił tę działalność w 4 dni po swym wyborze, wysyłając swe pierwsze krótkie orędzie 17 marca tegoż roku; pojawianie się tweetów śledziło wówczas ponad 3,3 mln użytkowników światowej „pajęczyny”. Wpis papieża z 12 grudnia br. brzmi: „Prośmy Maryję Pannę, Matkę Bożą z Guadalupe, aby nadal wspomagała i chroniła ludy kontynentu amerykańskiego”.

Warto jeszcze dodać, że w tymże 2013 roku przekraczano kolejne granice liczby czytelników: 4 mln – 19 marca (dzień uroczystego rozpoczęcia pontyfikatu), 5 i 6 mln – odpowiednio 4 i 29 kwietnia, 7 – 19 czerwca, 8 – 28 lipca, 9 – 3 września i 10 mln – 26 października.

Do 11 grudnia br. do godziny 19 na liczniku Twittera stwierdzono 47 701 446 wejść internautów, przy czym najwięcej miały ich wersje: angielska – 17 789 989 i hiszpańska – 16 775 227, a następnie, w dużej odległości za nimi, wersje: włoska – 4 857 520, portugalska – 4 003 358, francuska – 1 291 325, polska – 1 029 137, łacińska – 898 685, niemiecka – 633 830 i arabska – 422 375.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem