Reklama

Męczennik z Dachau patronem parafii we Włoszczowie

2018-03-28 10:57

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 13/2018, str. IV

WD
Ołtarz główny dedykowany jest 108 Męczennikom II wojny światowej, wśród nich z lewej strony patron kościoła we Włoszczowie

„Pan Bóg jest dobry. Z najbardziej beznadziejnych sytuacji znajdzie zawsze niespodziewane, radosne wyjście” – powiedział przebywający w jednym z najcięższych obozów koncentracyjnych – Dachau bł. ks. Józef Pawłowski. Kapłan i rektor WSD, człowiek niezłomnej wiary w Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Należy on do grona 108. Męczenników II wojny światowej beatyfikowanych przez papieża Jana Pawła II 13 czerwca 1999 r. podczas pielgrzymki do Polski.

Te słowa stały się również bliskie parafii pod jego wezwaniem we Włoszczowie, erygowanej osiemnaście lat temu przez bp. Kazimierza Ryczana.

Bliski patron

Ks. proboszcz Leszek Dziwosz przyznaje, że wybór patrona parafii początkowo był dla parafian pewnym zaskoczeniem. W tym czasie postać ks. Pawłowskiego była jeszcze mało znana w diecezji. Wielu mieszkańców spodziewało się wezwania związanego z krzyżem. Na tym terenie przecież jest szkoła, w której rozgrywał się strajk szkolny w obronie krzyża – tłumaczy. Wspólnota miała jednak gorące pragnienie, aby poznać swojego patrona. Dlatego od początku podjęto starania, by zgłębić życie i charyzmat ks. Józefa Pawłowskiego i rozpropagować jego kult. Warto dodać, że to jedyna parafia w Polsce pod takim wezwaniem, stąd na nas spoczywa obowiązek pamięci i szerzenia czci Błogosławionego. – Na początku tej drogi pomógł nam bardzo ks. Henryk Makuła – ówczesny proboszcz parafii Proszowice. W naszej kaplicy odbyły się rekolekcje przybliżające postać ks. Józefa. Przybyła na nie również jego rodzina, krewni z całej Polski, którzy opowiadali i dzielili się z parafianami wspomnieniami o wujku. Po latach troski o pamięć o ks. Pawłowskim, rozwijania jego kultu wspólnota zaprzyjaźniła się ze swoim patronem i stał się jej bliski.

Obraz bł. ks. Pawłowskiego nawiedził włoszczowskie rodziny

– Nasza parafia zyskała pełnoletniość. To już osiemnasty rok jej istnienia. Zżyliśmy się z naszym patronem. Nie mamy relikwii ks. Pawłowskiego. Został stracony przecież w obozie koncentracyjnym w Dachau. Niektóre pamiątki zachowały się w Proszowicach – w miejscu jego urodzin. Była tutaj specjalna izba pamięci – opowiada ks. Dziwosz. Parafia odbyła pielgrzymkę w miejsce kaźni ks. Pawłowskiego. W 75. rocznicę jego męczeńskiej śmierci, trzy lata temu, pielgrzymowaliśmy do Dachau, by modlić się w tym miejscu. Przywieźliśmy ziemię z Dachau, jako szczególną pamiątkę – dodaje. W 2017 r. w rodzinach peregrynował obraz patrona.

Reklama

Postać patrona ma swoje szczególne miejsce w wystroju kaplicy. Ściana prezbiterium kaplicy dedykowana jest 108. Męczennikom, wśród nich artysta mocno wyeksponował sylwetkę bł. ks. Józefa Pawłowskiego. W bocznym ołtarzu znajduje się jego obraz, przed którym co piątek modlą się parafianie. Na frontonie kaplicy w rozecie również odnajdziemy wizerunek ks. Pawłowskiego. – W powstającym kościele na pewno poświęcimy mu jedną z kaplic i zamieścimy tam omodlony przez rodziny obraz z peregrynacji – mówi Proboszcz.

Patron nam błogosławi

Wspólnota parafialna buduje kościół. Trzynawowa świątynia będzie funkcjonalna. Projekt przygotowała architekt Aneta Barańska. Wymagająca w rozwiązaniach konstrukcyjnych budowla, nie jest łatwa w realizacji, ale świątynia przecież budowana jest na chwałę Bożą i nie tylko dla obecnych ale i dla przyszłych pokoleń. – Najważniejsze, aby ten kościół do ludzi przemawiał i dawał nastrój skłaniający do modlitwy – mówi ks. Dziwosz. Wejście do świątyni w swojej wymowie nawiązuje do dłoni złożonych do modlitwy. Nowoczesna wieża wieńcząca budowlę, prześwietlona witrażem, jest w swej symbolice jak latarnia morska – wskazująca drogę do kościoła.

Prace są wciąż kontynuowane. – Koncentrujemy się na wykończeniu wnętrza, obecnie wykonywane są wszelkie instalacje. – Wierzymy, że ks. Pawłowski od początku nam błogosławi i pomaga w budowie kościoła. Tyle razy przekonujemy się o tym, kiedy udaje się pokonywać różne trudności finansowe i inne – opowiada.

Każdy odnajdzie swoje miejsce

Te prace materialne nie przysłaniają jednak troski o wzrost duchowy naszej wspólnoty. Staramy się tworzyć od początku parafię, gdzie każdy może się odnaleźć i czuć się dobrze – zapewnia Proboszcz. Są zatem grupy dziecięce: od lat działające Ognisko Misyjne Dzieci przy PDMD oraz liczna schola „Boże Echo”, która śpiewa podczas niedzielnej liturgii, ale także prezentuje się w różnych miejscach w diecezji. Młodzież ma swoją scholę. Proboszcz cieszy się ze wspólnot parafialnych włączających się na co dzień w modlitwę i różne wydarzenia i inicjatywy parafialne. Życie parafii ubogacają: Apostolat Maryjny, Chór Seniora „Niezastąpieni”, Koło Przyjaciół Radia Maryja, Krąg Biblijny, Parafialny Zespół Caritas, Rycerze Kolumba.

Wnoszą one swoje zaangażowanie, pomoc oraz wsparcie materialne. Nie brak systematycznych akcji charytatywnych. W Wielkim Poście parafia przekazała jałmużnę wielkopostną, tym razem – na pomoc Hospicjum we Włoszczowie, które niedawno poświęcił bp Andrzej Kaleta. Ofiary darują co roku dzieci z Ogniska Misyjnego i inne dzieci przygotowujące stroiki świąteczne i kiermasz ciast z przeznaczeniem dla ubogich i chorych.

Obdarza parafię licznymi powołaniami

W każdy piątek, po nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego odbywa się w kaplicy nabożeństwo przez wstawiennictwo bł. ks. Pawłowskiego. Mieszkańcy przez cały tydzień składają swoje intencje przed jego wizerunkiem. Potem modlą się wspólnie o wysłuchanie tych próśb. Ks. Dziwosz zwraca uwagę na dużą liczbę powołań kapłańskich w parafii, łącząc ten fakt z orędownictwem patrona. – Jest to kapłan z naszej diecezji, związany z kieleckim Seminarium i jego opiece przypisujemy liczne powołania do kapłaństwa z naszej parafii. Mamy dziewięciu księży i obecnie dwóch alumnów w seminarium.

Bł. ks. Józef Pawłowski przyszedł na świat w Proszowicach 9 sierpnia 1890 r. Początkowo zdobywał wykształcenie w gimnazjum w Pińczowie, a w 1906 r. wystąpił do Seminarium Duchownego w Kielcach. Po studiach w latach 1911-15 na Katolickim Uniwersytecie w Insbrucku uzyskał dyplom doktora teologii. Święcenia kapłańskie otrzymał 13 lipca 1913 r. Trzy lata później został mianowany profesorem WSD w Kielcach. Był najpierw wicerektorem, a następnie rektorem seminarium. Z niezwykłą troską i oddaniem podchodził do formacji duchowej kleryków, dbał o rozwój życia liturgicznego wychowanków. Rozwijał również działalność duszpasterską.

Po wybuchu II wojny światowej, od 16 listopada 1939 r. był proboszczem parafii katedralnej w Kielcach. W trudnym okresie okupacji hitlerowskiej organizował i niósł pomoc charytatywną wielu potrzebującym. W kazaniach budził ducha patriotyzmu i nadziei. Aresztowany 10 lutego 1941 r. trafił najpierw do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, a następnie do obozu w Dachau, gdzie otrzymał numer obozowy 25286. W Dachau przebywał siedem miesięcy i tam 9 listopada 1942 r. został stracony.

Tagi:
męczennik Dachau

Reklama

Kraków: otwarcie procesu beatyfikacyjnego węgierskiego męczennika

2019-03-25 17:53

Joanna Folfasińska | Archidiecezja Krakowska

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska
Trybunał procesu beatyfikacyjnego

25 marca 2019 roku, arcybiskup Marek Jędraszewski, po uzyskaniu zgody Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, powołał Trybunał do przeprowadzenia procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego Jánosa Esterházyego, świeckiego i ojca rodziny w następującym składzie: ks. dr Andrzej Scąber – delegat biskupa, o. dr hab. Szczepan Tadeusz Praśkiewicz OCD – promotor sprawiedliwości, o. Piotr Lamprecht OSA – notariusz. Postulator sprawy, o. Paweł Cebula OFM Conv., zwrócił się do metropolity i członków Trybunału z prośbą o rozpoczęcie i przeprowadzenie procesu oraz przedstawił zgromadzonym postać Sługi Bożego. W uroczystości wzięła udział między innymi rodzina

Janos Esterházy był działaczem węgierskich organizacji, funkcjonujących na terenie Słowacji, która po rozpadzie Austro-Węgier, w listopadzie 1918 roku, weszła w skład Czechosłowacji, podczas gdy przez setki lat stanowiła część Korony św. Stefana jako Górne Węgry. W związku z tym, jej terytorium zamieszkiwała ludność węgierska. Esterházy aktywnie działał na rzecz praw ludności węgierskiej, został przewodniczącym konserwatywnej Węgierskiej Partii i posłem do parlamentu Czechosłowacji. Korzystając ze swoich znajomości i koligacji rodzinnych – był synem węgierskiego arystokraty i Elżbiety, córki hrabiego Stanisława Tarnowskiego – pomagał Polakom, którzy przedzierali się przez Słowację, by przez Węgry i Rumunię, udać się na zachód, gdzie tworzyło się Wojsko Polskie. Za czyn pomocy polskim uchodźcom w czasie II wojny światowej został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego orderem Polonia Restituta. Przez cały okres trwania wojny, udzielał również pomocy Słowakom i Żydom, a w 1942 roku głosował w słowackim parlamencie przeciwko ich deportacji do obozów koncentracyjnych. Esterházy został aresztowany przez NKWD i zesłany do łagrów. Po trzech latach katorgi, odesłano go do Czechosłowacji, ponieważ tamtejszy rząd skazał go na karę śmierci za współpracę z Niemcami. Na skutek nacisków opinii publicznej, wyrok zamieniono na dożywotnie więzienie o zaostrzonym rygorze w Mírovie, gdzie na skutek wycieńczenia i chorób zmarł w 1957 roku. Jego ciało wrzucono do zbiorowej mogiły.

– Kluczem do męki, śmierci i cierpienia Jánosa Esterházyego są jego własne słowa: „Naszym znakiem jest krzyż”. Krzyż Chrystusa zwycięskiego i zmartwychwstałego jest kluczem, który pomaga zrozumieć całe życie, a szczególnie ostatni etap: uwięzienie w łagrze i cierpienie spowodowanych chorobą w więzieniach. – powiedział o. Cebula

Postulator zwrócił uwagę na cztery aspekty duchowości Esterházyego: pragnienie poddania się woli Bożej, umiłowanie obecnego w Eucharystii Chrystusa, obcowanie duchowe ze świętymi, a także kult Najświętszej Maryi Panny.

– Niech one pomogą nam odczytywać to, co Bóg chce powiedzieć przez swojego sługę i pomogą również wszystkim, którzy zamykają się przed poznaniem prawdy o Jánosu. – mówił na zakończenie.

Po wypowiedzi postulatora, nastąpił moment zaprzysiężenia. Pierwszy przysięgę złożył arcybiskup, następnie jego delegat, promotor sprawiedliwości, notariusz i postulator sprawy.

Po podpisaniu dokumentów, głos zabrał arcybiskup. Zacytował słowa utworu Zbigniewa Herberta „Przesłanie Pana Cogito”, podkreślając, że jest on świeckim wezwaniem do heroizmu i pochwałą tej postawy:

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć

masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
(…)

czuwaj – kiedy światło na górach daje znak – wstań i idź

dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

(…)

Bądź wierny Idź

Metropolita zaznaczył, że 20 lat później ukazał się list pasterski Jana Pawła II „Tertio Millennio Adveniente”, który miał przygotować wiernych do świętowania Roku Jubileuszowego.

“U kresu drugiego tysiąclecia Kościół znowu stał się Kościołem męczenników. Prześladowania ludzi wierzących — kapłanów, zakonników i świeckich — zaowocowały wielkim posiewem męczenników w różnych częściach świata. Świadectwo dawane Chrystusowi aż do przelania krwi, stało się wspólnym dziedzictwem zarówno katolików, jak prawosławnych, anglikanów i protestantów (…)To świadectwo nie może zostać zapomniane (…) W naszym stuleciu wrócili męczennicy. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby „nieznani żołnierze” wielkiej sprawy Bożej. Jeśli to możliwe ich świadectwa nie powinny zostać zapomniane w Kościele. Zgodnie z sugestią Konsystorza trzeba, ażeby Kościoły lokalne, zbierając konieczną dokumentację, uczyniły wszystko dla zachowania pamięci tych, którzy ponieśli męczeństwo (…)Największym hołdem dla Chrystusa ze strony wszystkich Kościołów na progu trzeciego tysiąclecia będzie ukazanie przemożnej obecności Odkupiciela w owocach wiary, nadziei i miłości złożonych poprzez ludzi tylu języków i ras, którzy poszli za Chrystusem różnymi drogami chrześcijańskiego powołania.” – pisał papież.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że koncepcje Herberta i Jana Pawła II znacząco różnią się od siebie. Poeta powiedziałby, że choć Janos Esterházy był heroicznym człowiekiem, to ostatecznie przegrał, ginąc w Mírovie. Papież, pisząc o świętych męczennikach naszych czasów, wskazywał na zwycięstwo Chrystusa.

– Dokładnie 25 lat po opublikowaniu tego listu apostolskiego, pragniemy, powołując ten Trybunał, pokazać Jánosa Esterházyego jako wielkiego, nieznanego jeszcze, żołnierza wielkiej sprawy Bożej. Przez jego życie, w trudnych i dramatycznych czasach I połowy XX, chcemy pokazać żywotność Kościołów w Polsce, na Węgrzech, na Słowacji i w Czechach. Przez owoce wiary nadziei i miłości jego życia, pragniemy ukazać obecność Chrystusa Odkupiciela w naszych czasach (…) To dzisiejsze wydarzenie wpisuje się w życzenie Jana Pawła II, aby świętość dzieci Kościoła była przez sam Kościół stwierdzana i stawiana za wzór dla innych. Tak nam dopomóż Bóg! – mówił metropolita.

W uroczystości brała udział córka Jánosa Esterházego Alice Esterhazy-Malfatti, która w liście skierowanym do zebranych podkreśliła, że życie jej ojca zbudowane było na miłości. Dodała, że Sługa Boży ogromną miłością darzył cztery narody: polski, słowacki, czeski i węgierski.

– Tak bardzo kochał powierzonych sobie ludzi, że poświęcił za nich życie. Był przekonany, że społeczność i poczucie przynależności do niej muszą być budowane na przykładzie miłości i wspólnoty rodzinnej. Jego wiara i głęboka miłość do Boga utwierdziły go w tych przekonaniach. Ewangelia św. Jana mówi: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Mój ojciec w duchu tego ewangelicznego zadania zrealizował swoją służbę polityczną i znosił cierpienie (…) Niestety, w naszych społeczeństwach, wciąż musimy stawić czoła duchowemu dziedzictwu Wielkiej Rewolucji Francuskiej, która chce wytępić wiarę i moralność (…) Tak jak mówił Jan Paweł II, ładne słowa: wolność, równość, braterstwo, staną się parodią, jeśli wykluczymy z nich Boga.

Na zakończenie listu, wyraziła nadzieję, że Chrystus obecny był w życiu i męczeństwie jej ojca. Podziękowała arcybiskupowi za podjęcie trudu procesu beatyfikacyjnego, który pokazuje, że konsolidację między narodami: polskim, węgierskim, słowackim i czeskim trzeba budować na Chrystusowym fundamencie.

List przesłał również kardynał Dominik Duka, metropolita praski i prymas Czech. Zapewniał w nim o duchowej łączności i podkreślił, że postawa, jaką János Esterházy prezentował w więzieniu to wzór chrześcijańskiego życia i postępowania.

Spotkanie zakończyła wspólna modlitwa i błogosławieństwo. Do 30 kwietnia 2019 roku można przekazać Kurii Arcybiskupiej w Krakowie wszystkie dokumenty, pisma i wiadomości dotyczące Sługi Bożego Jánosa Esterházyego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

25 marca – Dzień Świętości Życia

2019-03-23 10:59

BP KEP / Warszawa (KAI)

W uroczystość Zwiastowania Pańskiego, 25 marca, Kościół w Polsce będzie obchodził Dzień Świętości Życia. „Pasterze Kościoła w Polsce przypominają o największej wartości, jaką jest ludzkie życie” – czytamy w komunikacie po ostatnim zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski.

Ivan Kmit/Fotolia

Dzień Świętości Życia przypada dziewięć miesięcy przed Bożym Narodzeniem. Jego celem jest budzenie wrażliwości na sens i wartość ludzkiego życia na każdym jego etapie oraz zwrócenie uwagi na potrzebę szczególnej troski o nie. W okolicach tego dnia na Jasną Górę przybywają obrońcy życia z całej Polski, by modlić się w intencji ochrony życia.

Co roku z okazji Dnia Życia w całej Polsce w różnym czasie organizowane są również Marsze dla Życia i Rodziny. To wyraz publicznego świadectwa o podstawowej wartości ludzkiego życia od poczęcia oraz rodziny opartej na małżeństwie kobiety i mężczyzny, otwartym na przyjęcie i wychowanie dzieci. W tym roku 24 marca, w Narodowym Dniu Życia, ulicami Warszawy przejdzie pierwszy ogólnopolski Narodowy Marsz Życia.

W Dniu Świętości Życia wiele osób składa też przyrzeczenia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego czyli zobowiązuje się do modlitwy w intencji dziecka zagrożonego zabiciem w łonie matki. Do tego, aby każda parafia włączyła się w dzieło Duchowej Adopcji, zachęcali biskupi w komunikacie po ostatnim zebraniu plenarnym. O włączenie się w tę inicjatywę apeluje również dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin ks. Przemysław Drąg oraz Krajowa Doradczyni Życia Rodzinnego Beata Choroszewska.

„Chcemy zaprosić, aby wszyscy księża proboszczowie, rodzice, katecheci i nauczyciele przypomnieli dzieciom i młodzieży, ale także małżeństwom i rodzinom o tym, że każde życie ludzkie jest piękne i jest święte” – podkreśla ks. Przemysław Drąg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W Pałacu Prezydenckim podsumowano III edycję Akcji Pomocy Polakom na Wschodzie

2019-03-26 18:11

kg (KAI) / Warszawa

W Pałacu Prezydenckim w Warszawie odbył się 26 marca finał III edycji Akcji Pomocy Polakom na Wschodzie, zorganizowanej przez urząd głowy państwa. Na uroczystość tę przybyli, oprócz pary prezydenckiej, także marszałek Senatu Stanisław Karczewski, członkowie parlamentu, rządu, organizacji pozarządowych, zaangażowanych w tę pomoc, polscy dyplomaci akredytowani w krajach b. ZSRR. Nie zabrakło samych zainteresowanych, a więc przedstawicieli naszych rodaków z Białorusi, Ukrainy, Mołdawii i Naddniestrza oraz towarzyszących im polskich księży, sióstr zakonnych i nauczycieli.

www.prezydent.pl

Zwracając się do zebranych prezydent Andrzej Duda przypomniał, że już po raz trzeci odbywa się ta akcja, której celem jest nie tyle pomoc, ile przede wszystkim spotkanie z naszym rodakami, którzy w wyniku zmiany granic po II wojnie światowej pozostali już poza ojczyzną i z tymi, którzy znaleźli się daleko, na Wschodzie z powodów politycznych. Zdaniem głowy państwa 22 tony różnych artykułów, jakie zawieziono na Wschód, to nie tylko pomoc, ale prezenty z Polski dla tych ludzi.

- Najważniejsze były i są osobiste spotkania i rozmowy z nimi, niekiedy pierwsze po wielu dziesięcioleciach okazje do usłyszenia żywego języka polskiego. Przez długi czas nie można było mówić o polskości ani przyznawać się do niej, a jednak nasi rodacy zachowali swą tożsamość narodową, kulturę i wiarę, często też język – podkreślił prezydent Duda. Wyraził przekonanie, że akcja powinna nadal trwać i jeszcze bardziej się rozwijać.

Podziękował obecnym na spotkaniu rodakom ze Wschodu i ich bliskim za podtrzymywanie ducha narodowego, mimo wielu trudności i niesprzyjających okoliczności i życzył, aby wytrwali w tym szlachetnym dziele. Wyraził też wdzięczność wszystkim, którzy brali udział w tych działaniach, a więc członkom rządu, różnych organizacji i stowarzyszeń oraz sponsorom, a na koniec swym najbliższym współpracownikom, najbardziej zaangażowanym w całą inicjatywę.

Swymi wrażeniami z zakończonej dopiero co akcji podzieliła się także małżonka prezydenta Agata Kornhauser-Duda. Zaznaczyła, że pomoc z Polski dotarła w zeszłym roku do ponad 20 różnych miejscowości na Ukrainie, Białorusi, w Mołdawii i Kazachstanie, a każdemu takiemu wyjazdowi towarzyszyły zawsze wzruszające spotkania z ludźmi w różnym wieku, występy miejscowych zespołów dziecięcych i młodzieżowych, rozmowy z pracującymi tam księżmi, siostrami zakonnymi i nauczycielami z Polski. “Dzisiaj to my chcemy wam podziękować za wasze zaangażowanie w pielęgnowanie języka ojczystego, kultury, historii, wiary i tożsamości narodowej” – powiedziała pierwsza dama.

Podkreśliła ponadto, że ubiegłoroczna akcja miała szczególne znaczenie, przypadła bowiem w roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. I te wątki były zawsze bardzo obecne np. w występach zespołów, organizowanych na miejscu wystawach, konkursach i innych wydarzeniach. Na zakończenie zapowiedziała, że IV edycja akcji rozpocznie się przed tegoroczną Wielkanocą.

Prowadząca spotkanie red. Anna Popek z TVP, która sama uczestniczyła w wielu wyjazdach, podkreśliła, że spotkania i rozmowy z rodakami zawsze były i są bardzo wzruszające, a dla wielu z nich, szczególnie ze starszego pokolenia oznaczały niekiedy pierwszy po wojnie kontakt z żywym słowem polskim. Często ludzie ci, początkowo nieufni, po kilku chwilach otwierali się i opowiadali swoje dzieje, o których przez całe lata nie mogli mówić. Zdarzało się, że nawet dorosłe dzieci tych sędziwych osób, najczęściej kobiet, po raz pierwszy słyszeli takie opowieści. Często towarzyszyły temu łzy wzruszenia, ale i radości, że nareszcie można było o tym opowiedzieć.

Przed wystąpieniami prezydenta i jego małżonki zebrani mogli obejrzeć i wysłuchać występów solistów i zespołów śpiewaczych z Ukrainy, Mołdawii i Naddniestrza. Wyświetlono też kilka krótkich filmów obrazujących niektóre wydarzenia z zakończonej akcji. Niektóre utwory, chociaż autorstwa Polaków i dotyczyły np. historii Polski, okazywały się mało znane obecnym, wywołując tym samym szczególne wzruszenie i emocje. Na zakończenie wszyscy wykonawcy odśpiewali razem “Dumkę o małym rycerzu – stepie szeroki” do filmu “Pan Wołodyjowski”, po czym zrobili sobie wspólne zdjęcie z parą prezydencką.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem