Reklama

Dobro wzrasta na Polach Nadziei

2018-06-28 10:24

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 26/2018, str. I

WD

Hospicyjna Kampania Pola Nadziei, która w Kielcach odbywała się po raz siódmy, rozkwita jak żonkilowe pola wiosną i obejmuje coraz szersze kręgi dzieci i młodzieży, chętnych by nieść wsparcie i nadzieję cierpiącym osobom – podopiecznym kieleckiego Hospicjum im. Matki Teresy z Kalkuty. Było to widać podczas gali Pól Nadziei, gdy podsumowano działania, pracę i wiele inicjatyw. W ramach tegorocznej akcji udało się zebrać w różnych kwestach, zbiórkach społecznych przy parafiach i w szkołach ok. 100 tys. zł. Nie pieniądze są tutaj jednak najważniejsze, a rozgrzane, dobre serca dzieci i młodzieży uwrażliwionych na cierpienie, włączających się w pomoc pacjentom terminalnie chorym.

Obecny wraz z innymi zaproszonymi gośćmi na gali w Pałacyku Zielińskich 14 czerwca bp Jan Piotrowski powiedział do zebranych: – W przestrzeni dobroczynności odnosimy się do źródła dobra, którym jest Jezus Chrystus – Ikona Bożej Miłości.Mówił On: „Po tym poznają, żeście moimi uczniami, jeśli się będziecie wzajemnie miłowali”. Wolontariat to jest odpowiedź serca. Nie powinno nigdy tego dobra zabraknąć. Dziękuję wszystkim organizatorom i wolontariuszom Pól Nadziei. Kielce, województwo i nasza diecezja możemy być dumni, że tego dobra nie brakuje – podsumował biskup Jan. By zilustrować to dobro, wspomniał o studencie medycyny w Kielcach, który wybiera się na Madagaskar, jako wolontariusz, by leczyć chore dzieci. Dzięki życzliwości dobrych ludzi zebrał na sprzęt medyczny 30 tys. zł. Świadczy to o tym, że dobrych ludzi jest wielu.

W ramach tegorocznych Pól Nadziei Caritas Kielce ogłosiła pięć konkursów plastycznych promujących idee hospicyjne. Laureaci zostali uhonorowani dyplomami i nagrodami. Szczególne wyróżnienie statuetkę – Anioła z żonkilem– odebrały z rąk ks. dyrektora Stanisława Słowika wolontariuszki najbardziej zaangażowane w pomoc dla hospicjum w Kielcach. Były to Joanna Jaworska ze Szkoły Podstawowej w Brynicy, opiekun koła wolontariatu oraz Wiktoria Ucig, studentka położnictwa. Podczas gali czas umilały występy podopiecznych Miejskiego Domu Kultury w Kielcach. Wystąpił zespół WhatsApp.

Reklama

Młodzi na różny sposób angażują się w pomoc potrzebującym i cierpiącym. Anna Lecińska z LO nr 1 w Jędrzejowie na co dzień działa w wolontariacie. Razem z młodzieżą, jest ich blisko 30 osób, włączyła się w pomoc hospicjum miechowskiemu, kwestując przy parafii Trójcy Świętej.

– Ważna jest też formacja tej młodzieży, dlatego uczniowie biorą udział w dniach skupienia – mówi s. Maria Natana Kasprzyk, służebniczka dębicka, katechetka w LO.

– Młodzież lubi pomagać, nie tylko w hospicjum. Wygraliśmy grant Caritas na 1200 zł. i dzięki temu mogliśmy niedawno wybrać się z niepełnosprawnymi, podopiecznymi WTZ w Jędrzejowie, na wycieczkę do Sobkowa. Pojechało 38 niepełnosprawnych z opiekunami i grupa naszych wolontariuszy. Dziewczyny ze Szkolnego Koła Caritas regularnie odwiedzają Ognisko Wychowawcze w Jędrzejowie i pomagają dzieciom odrabiać lekcje oraz organizują im zajęcia – opowiada s. Kasprzyk.

Szkoła Podstawowa w Bęczkowie i w Leszczynach także pomaga pacjentom hospicjum. Uczniowie z Bęczkowa zaprojektowali najpiękniejsze nakrycie głowy związane z akcją i zdobyli w konkursie Pól Nadziei pierwsze miejsce. Ponadto w ciągu roku sprzedawali znicze, a dochód przeznaczyli na wsparcie hospicjum. Bardzo ważna dla uczniów była wizyta u pacjentów hospicjum. Na miejscu mieli okazję zapoznać się z ideą wolontariatu hospicyjnego. – Cieszymy się, że w pomoc włącza się w zasadzie cała nasza społeczność: uczniowie, nauczyciele, rodzice i mieszkańcy – mówiły nauczycielki Justyna Pawłoszek i Taborska Magdalena ze Szkoły Podstawowej w Bęczkowie.

W Zespole Placówek Oświatowych w Piekoszowie gimnazjaliści również bardzo angażują się w wolontariat. Od czterech lat kwestują w Piekoszowie w czasie kampanii Pola Nadziei. W tym roku uczniowie Milena Ciosek i Julia Karyś wzięły udział w konkursie Pól Nadziei na prezentację multimedialną o organizacjach charytatywnych. – Podczas Świąt Wielkanocnych odwiedziliśmy podopiecznych hospicjum w Kielcach. Co roku staramy się brać udział w akcji „Wyślij kartkę do hospicjum”, pamiętając o chorych podczas świąt. Młodzi są zawsze chętni, by przygotować piękne kartki z życzeniami. Wzięliśmy również udział w akcji „Skrzynka miłosierdzia”, organizowanej przez Caritas i pozyskaliśmy fundusze na przygotowanie dla najmłodszych spektaklu o Kopciuszku. Przesłanie tej inicjatywy wiązało się z hasłem, że dobro zawsze powraca. Na naszym terenie działa Dom dla Niepełnosprawnych, dlatego też przestrzeni do czynienia dobra nigdy nie zabraknie – opowiadała Monika Haczkiewicz, opiekun wolontariuszy.

Wśród zaproszonych gości byli parlamentarzyści. – Dobrze się czuję wśród was. W młodości byłem taki jak wy – nieobojętny. Ta postawa nieobojętności jest szczególnym skarbem zwłaszcza u ludzi młodych, którzy pokazują nam byśmy nie byli zobojętnieni na cierpienie i na drugiego człowieka. Dziękuję wam, że na co dzień idziecie w marszu życia dla tych, którzy walczą o nadzieję, dla pacjentów hospicjum. Jesteście przykładam dla rówieśników. Życzę wam byście te pola nadziei uprawiali jak najdłużej, włączając w nie jak najwięcej ludzi – mówił senator Krzysztof Słoń wyróżniony specjalnym dyplomem wraz posłem Krzysztofem Lipcem za zaangażowanie w pomoc hospicjum, a konkretnie w pozyskanie środków na zakup bardzo potrzebnego ambulansu.

Tagi:
hospicjum Pola Nadziei

W Oławie sieją nadzieję

2018-10-31 08:30

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 44/2018, str. IV

Paweł Trawka
Jubielusz „Pól Nadziei” w oławskim Centrum Kultury

Wolontariusze, lekarze, pielęgniarki, kapłani i uczniowie z ponad 20 szkół współpracujących z Hospicjum Domowym Caritas Archidiecezji Wrocławskiej spotkali się w Centrum Sztuki w Oławie, aby świętować 10. edycję Oławskich „Pól Nadziei”. Z okazji jubileuszu wręczono statuetki dla najbardziej zasłużonych wolontariuszy. W części artystycznej wystąpiły KrzyKaśki z Wrocławia.

Skąd się wzięły „Pola Nadziei”

w Oławie? Wszystko zaczęło się od organizacji charytatywnej Marie Curie Cancer Care w Wielkiej Brytanii w 1988 r., która podjęła się zbierania funduszy na utrzymanie hospicjów. W tym samym roku podjęła współpracę z Towarzystwem Przyjaciół Chorych „Hospicjum” w Krakowie prowadzącym Hospicjum św. Łazarza. To rzeczywisty początek akcji „Pola Nadziei” w Polsce. W Oławie impuls przyszedł od Adama Dziadury, lekarza, który zadzwonił na plebanię kościoła pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Oławie, a telefon odebrał ks. Tomasz Filinowicz. – W 2008 r. przyjąłem święcenia kapłańskie i pragnąłem pracować w hospicjum. Mówiłem biskupowi o swoim doświadczeniu z okresu studiów seminaryjnych, kiedy to byłem częstym gościem na oddziale hematologii dziecięcej. Miałem też kontakt z hospicjum dziecięcym. Chciałem to kontynuować. Tymczasem biskup posłał mnie do Oławy i powierzył zadanie pracy w środowisku osób niesłyszących – opowiada ks. Tomasz. – Myślałem: Szkoda, że biskup nie słucha i robi po swojemu. Szczęśliwie jednak i nade mną, i nad biskupem jest Ktoś, kto wie, co robi. Nim na dobre wprowadziłem się do parafii, zadzwonił jakiś człowiek. Przedstawił się jako lekarz z hospicjum sąsiadującego z plebanią i spytał o możliwość współpracy. „Od dawna modlimy się o księdza, który chciałby zaangażować się w pomoc naszym pacjentom” – mówił. No i tak się zaczęło...

Początki hospicjum w Oławie

to było kilka osób, które chciały czegoś więcej. Kilka nowych, myślących podobnie, pojawiło się w niedługim czasie. – Szczerze mówiąc nie pamiętam czyim pomysłem było zorganizowanie pierwszych „Pól Nadziei”. Pamiętam za to, że ci, którzy w to weszli, zaangażowali się całym sercem, choć nie było ich wielu. Basia, Beata, Teresa, Wacław oraz pracownicy hospicjum – doktor Adam i pielęgniarka Alicja. Pierwszy zespół był bardzo zgrany. Nie mieliśmy doświadczenia, nie mieliśmy kontaktów i sponsorów, ale mieliśmy głowy pełne pomysłów. Stukaliśmy do szkół, parafii, do urzędów, firm i lokalnych mediów. I udało się. Początek „Pól Nadziei” w Oławie wyrósł na potrzebie pomocy drugiemu, choremu człowiekowi. Pacjenci Hospicjum Domowego Caritas Archidiecezji Wrocławskiej zostali objęci opieką od 2005 r. W miarę wzrostu liczby chorych coraz częściej widoczna była potrzeba uzupełnienia opieki medycznej pomocą wolontaryjną. Samotne, starsze osoby, rodziny z ograniczonymi możliwościami opiekuńczymi oraz wiele innych sytuacji, gdzie trzeba było pójść do domu i opanować całą sytuację, przypilnować dzieci przy nauce, posprzątać, czy wreszcie podać leki albo zrobić herbatę. Ogromna potrzeba rozmów, wyżalenia się, albo po prostu zwykłej ludzkiej życzliwej obecności – opowiada doktor Dziadura.

Pojawił się ks. Tomasz Filinowicz

i rozpoczął pierwsze działania organizacyjne. Byliśmy wdzięczni jemu i ks. Januszowi Gorczycy za udostępnienie pomieszczeń parafialnych i życzliwe, bezinteresowne wsparcie, dobre podpowiedzi i cenne uwagi – wspomina doktor. Wolontariatem zgodziła się pokierować Alicja Drzewiecka, pielęgniarka. Za jej kadencji pojawił się pomysł wyjścia Hospicjum na zewnątrz, co rozpoczęło działalność akcyjną, a w ramach niej pierwszy festyn z udziałem dzieci i młodzieży oławskich szkół, pierwsze sadzenie żonkili na Rynku, pierwsze konkursy z nagrodami dla oławskich szkół i pierwsze zbiórki pieniężne na rzecz pacjentów hospicyjnych, a potem pierwsze zakupy sprzętu dla pacjentów. Podczas minionych akcji „Pola Nadziei” zebrano ok. 130 tys. zł. Za te pieniądze personel medyczny zakupił niezbędny sprzęt, m.in. ssaki do oczyszczania dróg oddechowych, inhalatory, koncentratory tlenu, a także bandaże do terapii kompresyjnej, opatrunki i materace antyodleżynowe.

Wolontariat trzeba dźwigać

a o jego sprawy dbać. Wie o tym Beata Kubowicz, która rozwinęła działalność akcyjną. Konkursy stały się wielotematyczne i udało się wzmocnić kontakt ze szkołami. „Pola Nadziei” trafiły najpierw gościnnie, a potem na stałe do Jelcza-Laskowic, gdzie z pomocą nauczycieli organizowano zbiórki pieniężne. Pani Beata przez wiele lat koordynowała przydzielanie wolontariuszy do potrzebujących pacjentów. Po odejściu ks. Tomasza do Wrocławia koordynowanie wolontariatem objęli Marta Możejko i Sławomir Graczyk. Pan doktor Dziadura podkreśla, że to mocarny tandem, który z niesamowitym zapałem i profesjonalizmem jest motorem i wykonawcą wszystkich działań i pomysłów. I zastanawia się, skąd oboje czerpią tyle energii do działania. To dzięki nim w wolontariat wpisują się dziś pogadanki i warsztaty szkolne dla dzieci i młodzieży, wiosenny Marsz Żonkili na oławskim Rynku i „Wieczory przy świecach” łączone z finałami konkursów szkolnych.

Co będzie dalej

w oławskim hospicjum? – Tego jeszcze nie wiemy, ale jesteśmy jako Hospicjum bardzo optymistycznie nastawieni i chcielibyśmy, by ta pomoc nie ustawała – mówi doktor Dziadura. Jesteśmy bardzo wdzięczni za wszelkie zaangażowanie i pomoc. Dziękujemy też w imieniu pacjentów i rodzin – tych, którzy są i tych, którzy już odeszli. Dziękujemy za tak wiele trudu oraz za otwartą współpracę z pracownikami zespołu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Los naszych gazet w rękach kapłanów

2018-12-11 12:41

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 50/2018, str. 3

Bożena Sztajner/Niedziela

Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy świadkami ostatnich ruchów „Ruchu”. Na naszych oczach kończy się żywot istniejącego od 1918 r. głównego do niedawna kolportera gazet. Po przekształceniu w 1991 r. Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch” w Przedsiębiorstwo Kolportażowo-Handlowe „Ruch” powstało kilkadziesiąt firm kolporterskich. „Ruch” długo jeszcze miał dominujące znaczenie. Obecnie największymi dystrybutorami gazet obok zadłużonego i upadającego „Ruchu” są spółka „Kolporter” oraz spółka „Garmond Press”. Pewnie nikt się nie spodziewał tak poważnego zagrożenia „Ruchu”– giganta na rynku mediów, z siecią punktów sprzedaży sięgającą wszystkich miast, miasteczek i wsi, ale również zaułków naszego kraju najbardziej oddalonych od różnych centrów. Pamiętamy przecież, że gazetę można było kupić wszędzie aż do późnych godzin wieczornych. Rozświetlone kioski „Ruchu” stanowiły stałe punkty w pejzażu naszych miejscowości. Dziś kioski są zamykane szybciej i jest ich coraz mniej. „Ruch” bowiem stał się bankrutem – jego dług wynosi ok. 600 mln zł. Są to przede wszystkim zadłużenia wobec wydawców prasy – również naszej „Niedzieli” – i wobec Alior Banku.

Co więc się stało, że moloch ze stuletnią marką ma pustą kasę? To efekt restrukturyzacji, która doprowadziła do tego, że „Ruch” stał się prywatnym przedsiębiorstwem. Proces prywatyzacji rozpoczął się w 2010 r. Państwową wówczas spółkę „Ruch” kupił zarejestrowany w Holandii fundusz Lurena Investments B.V., należący do amerykańskiego funduszu hedgingowego Eton Park. Katastrofalna sytuacja „Ruchu” jest efektem tej prywatyzacji, która ma wszelkie cechy patologicznego przejęcia państwowego majątku przez obcą firmę. Wprawdzie „Ruch” jeszcze funkcjonuje, ale nie ma pieniędzy na dalszą działalność. Od dłuższego czasu nie płaci wydawcom za dostarczaną przez nich prasę. Tak naprawdę to my, wydawcy, finansujemy bieżącą działalność dystrybutora naszych gazet, który nie rozlicza się z redakcjami ze sprzedaży.

Przedstawiam Czytelnikom „Niedzieli” tę sytuację, aby prosić o pomoc. Tylko wspólnymi siłami możemy uratować nasze pisma. Powiem wprost: chodzi o to, aby Czytelnicy dotarli do każdego nowego numeru „Niedzieli” i go nabyli. Regularne otrzymywanie naszego tygodnika może teraz zapewnić tylko stała prenumerata redakcyjna lub pocztowa (warunki podajemy na str. 67). Gazety są też dostępne w punktach pocztowych i w salonikach prasowych w różnych placówkach handlowych. Niestety, nie zawsze znajdziemy tam prasę katolicką. Stąd coraz ważniejszą rolę odgrywają parafie, w których dostępna jest „Niedziela”. Losy naszych gazet są więc w rękach naszych księży. Od zrozumienia i życzliwości z ich strony zależy, czy pisma katolickie będą w niedzielę w naszych rodzinach. Drodzy Kapłani, proszę, pomóżcie nam dotrzeć z „Niedzielą” do wiernych przychodzących do kościoła. Drodzy Czytelnicy, zatroszczmy się razem o katolickie gazety, które mają do pokonania kolejną wielką przeszkodę. Można bowiem wydawać najwspanialsze pismo, ale trzeba je sprzedać, aby wydać następny numer. Upadłość „Ruchu” może pociągnąć za sobą upadek przede wszystkim gazet z polskim kapitałem, głównie pism katolickich, i doprowadzić do jeszcze większej dominacji zagranicznych koncernów na rynku medialnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Watykan: 12 grudnia mija sześć lat od uruchomienia Twittera papieskiego

2018-12-12 23:35

kg (KAI/ilsismografo) / Watykan

Przed sześciu laty 12 grudnia 2012 Benedykt XVI po raz pierwszy zamieścił swój wpis w nowym rodzaju środka przekazu – na Twitterze. Rozpoczęła się w ten sposób nowa era łączenia się papieża ze światem, rozszerzając ogromnie ewangelizacyjne możliwości Kościoła katolickiego. Krótkie, kilkuwyrazowe przemyślenia papieskie w kilku językach zyskały sobie od razu ogromną popularność i do 11 bm. odnotowano ponad 47,7 mln wejść internautów na papieskie tweety.

Zanim Ojciec Święty wysłał w świat swój pierwszy tweet, 3 grudnia 2012 powstał hasztag „#AskPontifex”, umożliwiający zadawanie mu pytań. Inicjatywa ta okazała się wielkim sukcesem a to historyczne wydarzenie mogły śledzić na żywo tysiące uczestników środowej audiencji ogólnej, zgromadzonych w watykańskiej Auli Pawła VI. Na zakończenie jej Ojciec Święty wysłał osobiście z tableta pierwszą wiadomość na swój profil na Twitterze. Były to słowa: "Drodzy przyjaciele, z radością łączę się z wami przez Twittera. Dziękuję za wasze liczne odpowiedzi. Z serca wam błogosławię".

A pierwsze dwa krótkie „zwykłe” przesłania papieskie głosiły: „Jak możemy najlepiej przeżyć Rok Wiary w swym codziennym życiu?” i „Rozmawiaj z Jezusem w modlitwie, słuchaj Jezusa, który mówi do ciebie w Ewangelii, spotykaj Jezusa obecnego w potrzebującym”.

Narodziny papieskiego Twittera nastąpiły niemal w 82 lata po pierwszym orędziu Piusa XI przez świeżo wówczas uruchomione Radio Watykańskie 12 lutego 1931.

Nowa, internetowa forma komunikowania się biskupa Rzymu ze światem od początku była dostępna w ośmiu językach: angielskim, francuskim, hiszpańskim, niemieckim, polskim, portugalskim, włoskim i arabskim a 17 stycznia 2013 doszła do tego jeszcze wersja łacińska. Otworzył ją tweet papieża Ratzingera: „Tuus adventus in paginam publicam Summi Pontificis Benedicti XVI breviloquentis optatissimus est”, czyli „Twoje wejście na publiczną stronę krótkiej wypowiedzi Najwyższego Kapłana Benedykta XVI jest bardzo dobre”.

Już 15 stycznia 2013 osiągnięto 2 mln wejść internautów, 19 lutego – przekroczono 3 mln a 28 tegoż miesiąca, gdy Benedykt XVI zakończył oficjalnie swój pontyfikat, Twitter papieski został czasowo zawieszony. Jego następca Franciszek wznowił tę działalność w 4 dni po swym wyborze, wysyłając swe pierwsze krótkie orędzie 17 marca tegoż roku; pojawianie się tweetów śledziło wówczas ponad 3,3 mln użytkowników światowej „pajęczyny”. Wpis papieża z 12 grudnia br. brzmi: „Prośmy Maryję Pannę, Matkę Bożą z Guadalupe, aby nadal wspomagała i chroniła ludy kontynentu amerykańskiego”.

Warto jeszcze dodać, że w tymże 2013 roku przekraczano kolejne granice liczby czytelników: 4 mln – 19 marca (dzień uroczystego rozpoczęcia pontyfikatu), 5 i 6 mln – odpowiednio 4 i 29 kwietnia, 7 – 19 czerwca, 8 – 28 lipca, 9 – 3 września i 10 mln – 26 października.

Do 11 grudnia br. do godziny 19 na liczniku Twittera stwierdzono 47 701 446 wejść internautów, przy czym najwięcej miały ich wersje: angielska – 17 789 989 i hiszpańska – 16 775 227, a następnie, w dużej odległości za nimi, wersje: włoska – 4 857 520, portugalska – 4 003 358, francuska – 1 291 325, polska – 1 029 137, łacińska – 898 685, niemiecka – 633 830 i arabska – 422 375.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem