Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Pacanów w możnej opiece

2018-06-28 10:24

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 26/2018, str. IV

TD

Zgrabne kopułki pacanowskiego sanktuarium widać zza ściany drzew z głównej drogi w kierunku Tarnowa, a potem jedzie się wolno tunelem czerwcowej zieleni, do wioski, której nazwę od dziesięcioleci kojarzy każde dziecko. Zanim Kornel Makuszyński powołał do życia lubianą postać Koziołka Matołka, w Pacanowie od początków średniowiecza – od czasów Leszka Białego stał kościół. Tutaj pielgrzymi podążają od wieków do cudownej figury Jezusa Konającego, która jak głosi legenda spłynęła Wisłą…

Od św. Marcina do św. Anny

Tak jak w kościele mieszają się style, epoki i gusta kolejnych jego dobrodziejów i restauratorów, tak lokalny kult oscyluje między czczonymi przede wszystkim w odpust patronami: św. Marcinem (11 listopada – odpust główny) i św. Anną (26 lipca). Największa intensywność kultu wiąże się jednak z czcią dla ukrzyżowanego Zbawiciela i odpustem 14 września, gdy w Pacanowie potrafi się modlić kilka tysięcy osób, w tym pielgrzymki piesze m.in. z Oleśnicy, Oblekonia, Zborówka czy Kikowa. Rangę wyjątkowego sanktuarium – Jezusa Konającego – przypomina z kolei odpust w Wielki Piątek.

Dużo tych odpustów... – Wszystko to u nas świetnie godzimy, także cześć dla Matki Bożej Bolesnej – mówi ks. prał. Leszek Ignacy Domagała. Biskupi sprawują uroczystą Liturgię w Pacanowie podczas odpustu 14 września oraz w Wielki Piątek. W Pacanowie goszczą biskupi kieleccy, ale i z Białorusi, gdzie Ksiądz Proboszcz przepracował wiele kapłańskich lat. I tak np. 14 września 1987 r., na zakończenie peregrynacji Krzyża Świętego w diecezji kieleckiej, ofiarowanego przez Ojca Świętego Jana Pawła II, w uroczystościach udział wzięło czterech biskupów, 65 księży i około 10 tys. wiernych.

Reklama

Św. Marcin wyobrażony jest na współczesnym obrazie, namalowanym przez malarkę z Grodna Marię Gawrosz, w mozaice w ołtarzu głównym i na witrażach. Zapewne został patronem kościoła na fali swej popularności 900 lat temu, gdy kształtowały się zręby życia kościelnego w Pacanowie. Z kolei wizerunek św. Anny, znajdujący się w bocznej nawie, jest świadkiem późniejszych czasów, XVII-wiecznych, budowy kaplicy Patronki i zaprowadzenia w parafii Arcybractwa św. Anny.

Niedługo tysiąclecie

Kościół pw. św. Marcina w Pacanowie erygowany został na przełomie lat 1109-18 przez biskupa Maura. Prawdopodobnie akt erekcji kościoła w Pacanowie jest najstarszym znanym aktem erekcyjnym kościoła wiejskiego i najstarszym dokumentem wystawionym przez polskiego wystawcę dla polskiego odbiorcy. Tekst według badaczy ma być autentyczny. Akt erekcji jest niedatowany i nieopieczętowany, bo bp Maur prawdopodobnie nie używał pieczęci.

W XIII wieku akt erekcji parafii odnowił biskup krakowski Iwo Odrowąż. W 1265 r. Pacanów otrzymał prawa miejskie, nadane przez króla Bolesława Wstydliwego. Posiadał je do roku 1869. W 1610 r. wybudowano w kościele kaplicę św. Anny, rozwijało się także Arcybractwo św. Anny.

Ukrzyżowany przetrwał

Kościół nie raz płonął i to doszczętnie, tylko figura Ukrzyżowanego przetrwała wszystkie dziejowe burze.

Szczególny kult krzyża rozpoczął się w 1615 r., kiedy to umieszczono figurę Jezusa Ukrzyżowanego, przeniesioną ze spalonego kościoła przyszpitalnego i gdy odnotowano pierwsze łaski. W 1633 r. do południowej ściany kościoła dobudowana została kaplica Pana Jezusa, wzniesiona staraniem proboszcza książnickiego Sebastiana Żegalicza. Świątynia uległa poważnym zniszczeniom w 1657 r. podczas najazdu wojska Jerzego II Rakoczego. Po potopie szwedzkim kościół został odbudowany w stylu barokowym. W tym też stylu urządzono jego wnętrze. 25 lipca 1679 r. bp Mikołaj Oborski konsekrował ołtarz główny św. Marcina.

Kościół w Pacanowie rozbudowano w latach 1785-90 staraniem ks. Michała Sołtyka. Przy okazji powiększono także kaplicę św. Anny. Ponowna konsekracja kościoła i ołtarza odbyła się w roku 1895, a dokonał jej bp Tomasz Teofil Kuliński z Kielc.

Kolejny pożar, który unicestwił większą część kościoła, miał miejsce w 1906 r. Ocalała wówczas, ponownie, kaplica Pana Jezusa, a kościół stopniowo odbudowano. W 1944 r. kościół spłonął po raz trzeci – i znowu ocalała kaplica Pana Jezusa.

Ks. prob. Adam Adamek rozpoczął odbudowę kościoła, którą kontynuował do roku 1958. W 1966 r. w bocznej nawie kościoła umieszczono Drogę Krzyżową namalowaną przez prof. M. Makarewicza, a poświęconą przez bp. Jaroszewicza. W 1982 r. bp Mieczysław Jaworski zaprowadził zwyczaj odprawiania w kościele Drogi Krzyżowej w każdy piątek. Zwyczaj ten jest podtrzymywany do dziś.

W 1992 r. wybudowano kaplicę przedpogrzebową na placu przykościelnym oraz ołtarz polowy zaprojektowany przez inż. Głowackiego z Kielc (poświęcenia dokonał bp Kazimierz Ryczan w 1993 r.).

19 sierpnia 2008 r. decyzją papieża Benedykta XVI świątynia została podniesiona do rangi bazyliki mniejszej. Fakt ten ogłosił 14 września 2008 r. prymas Polski kard. Józef Glemp podczas Mszy św. odpustowej w uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego.

Wnętrze pełne kontrastów

Stare miesza się z nowym, barok ze współczesnością, kulty stare z najnowszymi, choćby w zestawieniu wyrazistego wizerunku Jezusa Miłosiernego, namalowanego współcześnie przez Marię Gawrosz z Grodna, z sąsiednią kaplicą Cudownego Wizerunku Jezusa Konającego.

W prezbiterium kościoła znajduje się nowoczesny ołtarz z 1960 r., zaprojektowany przez inż. Józefa Jamroza. W centrum – ceramiczna figura Matki Bożej. Po stronie północnej – ołtarz św. Józefa, po stronie południowej – Najświętszego Serca Pana Jezusa. Prezbiterium i nawy boczne zdobi polichromia wykonana w 1963 r. przez prof. Macieja Makarewicza. W oknach znajdują się witraże przedstawiające postaci świętych. Od strony południowej jest umieszczona kaplica Pana Jezusa Konającego z cudowną figurą Ukrzyżowanego oraz liczne wota.

Wątki pasyjne

W 2001 r. powstały stacje Drogi Krzyżowej pod nazwą. „Siedem Słów Pana Jezusa z Krzyża”. Ich dopełnienie czy uzupełnienie stanowi droga „Siedem Boleści Matki Bożej”, łączona ze stosownym nabożeństwem i Apostolstwem Dobrej Śmierci. Figura Chrystusa Zmartwychwstałego, umieszczona po przeciwległej stronie ołtarza polowego, wieńczy całość pasyjnego przekazu.

W każdy piątek ma tu miejsce Nowenna do Pana Jezusa Konającego. Odmawiana jest Koronka do Miłosierdzia Bożego, odprawiana jest Droga Krzyżowa, a po niej Msza św., kończona błogosławieństwem relikwiami Krzyża Świętego. – To zwyczaj całoroczny, nie tylko w Wielkim Poście – zastrzega ks. prob. Leszek I. Domagała. Pielgrzymi licznie, i właśnie w piątki, nawiedzają pacanowskie sanktuarium, przywożąc, jak mówi Ksiądz Proboszcz: „prośby, bóle rodzinne, żale po śmierci bliskiej osoby”. Na piątkowych uroczystościach blisko połowa uczestników to wierni np. z Buska-Zdroju, Staszowa, Radomia; zajeżdżają pielgrzymi z Rzeszowa, Przemyśla, Lublina.

Przed każdą Mszą św. w pacanowskim kościele jest odmawiana Koronka do Miłosierdzia Bożego, a przed pierwszą Mszą św. niedzielną parafialne małżeństwo prowadzi Różaniec.

Parafia liczy 2400 osób. Posługują w niej siostry kanoniczki i siostry albertynki, prowadząc domy dziecka, domy opieki społecznej i różne formy opieki społecznej oraz caritasowskiego wsparcia dla lokalnej społeczności.

– Moim marzeniem jest zbudowanie Drogi Krzyżowej w plenerze, która byłaby połączona z Doliną Krzyży. Mamy już część terenu – mówi Ksiądz Proboszcz, podkreślając raz jeszcze pasyjność parafii.

Czy wiesz, że...
- W Pacanowie gościli m.in. : św. Kinga, Bolesław Wstydliwy, Stefan Batory, król Zygmunt III.
- W 1800 r. wprowadzono śpiewanie Godzinek przed poranną Mszą św.; w 1850 r. – założono cmentarz grzebalny.
- W 1860 r. do Konsystorza w Kielcach nadszedł list w sprawie wina, które księża w Pacanowie stawiali pod figurą Pana Jezusa i obmywali nim nogi Jezusowi po Mszy św. „Następnie zebrawszy je do butelki przekazują wiernym jako lekarstwo”. Zabroniono tego zwyczaju.
- W 1870 ks. Wawrzyniec Nowakowski, proboszcz pacanowski, postawił przytułek dla ubogich.
- Według legendy Wisłą płynęły trzy figury przedstawiające ukrzyżowanego Chrystusa: pierwsza zatrzymała się w pobliżu wsi Mogiła k. Krakowa – ta znajduje się obecnie w klasztorze cystersów, druga została w Pacanowie, trzecia dotarła do Warszawy i możemy ją oglądać w archikatedrze.

Tagi:
parafia patron

Są w dobrych rękach

2018-08-28 12:10

Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 35/2018, str. I

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska
Poświęcone kopie wizerunku Myślenickiej Pani będą peregrynować po domach przez cały rok

Cieszcie się Myślenice, macie czym, koniecznie!/Oto was Matka Boża nie opuści wiecznie…” – słowa siedemnastowiecznej pieśni przywołał abp Marek Jędraszewski w piątek 24 sierpnia podczas Eucharystii rozpoczynającej Jubileuszowy Rok 50-lecia Koronacji Obrazu Matki Bożej w Myślenicach.

Witający Metropolitę Krakowskiego ks. kan. Zdzisław Balon, proboszcz myślenickiej parafii, przypomniał, że 49 lat temu kard. Karol Wojtyła włożył na skronie Syna Bożego i Jego Matki papieskie korony. Podkreślał: – W obecności kilkunastu biskupów z całej Polski, kapłanów i 5-tysięcznej rzeszy wiernych cudowny wizerunek naszej Pani Myślenickiej – tak Ją tutaj nazywamy – został ukoronowany. Był to uroczysty akt wdzięczności dzieci wobec Matki, za Jej ponadtrzystuletnią, pełną miłości i troski, obecność w tym miejscu. Proboszcz przedstawił plan rozpisanych na cały rok wydarzeń i dodał, iż będzie im towarzyszyć wyryte na murach sanktuarium wezwanie: „Chwyćmy się śladów Maryi”. Przypomniał też, że Mszy św. koronacyjnej przewodniczył abp Antoni Baraniak.

Odnosząc się do tego faktu, Metropolita Krakowski przywołał historię niezłomnego Biskupa, dziś sługi Bożego, i zauważył: – Jestem głęboko przekonany, że wynikało to z ogromnego szacunku, jakim kard. Wojtyła otaczał abp. Baraniaka. Wyjaśniał też: – Tę historię abp. Baraniaka przypominam dzisiaj, bo pokazuje ona, co znaczy żyć jako wierny uczeń Chrystusa. Co znaczy łączyć swoją służbę Chrystusowi z Najświętszą Bogurodzicą Maryją. Co znaczy Jej zaufać, zwłaszcza w trudnych chwilach.

W imieniu licznie zebranych parafian Sylwester Oskwarek zwrócił się do Metropolity Krakowskiego: – Tak jak 49 lat temu nasi rodzice i dziadkowie prosili św. Jana Pawła II, ówczesnego kard. Karola Wojtyłę, aby powierzył ich sprawy Maryi, tak i my dzisiaj ośmielmy się prosić o oddanie nas, naszych rodzin, naszej parafii, w dobre ręce Matki Najświętszej.

Na zakończenie inauguracji jubileuszu abp Marek Jędraszewski udał się w otoczeniu kapłanów, sióstr zakonnych, przedstawicieli władz parlamentarnych i samorządowych oraz czcicieli Maryi przed cudowny obraz Myślenickiej Pani, gdzie zawierzył Jej wspólnotę parafialną i poświęcił siedem kopii cudownego wizerunku. Jak podkreślano, obrazy będą przyjmowane przez myślenickie rodziny w ich domach. Akcentem kończącym uroczystość było wspólne odśpiewanie pieśni „My chcemy Boga…”. Wyznanie w niej zawarte pozwala wierzyć, że kolejne pokolenia, zamieszkujące ziemię myślenicką, istotnie chcą żyć zgodnie z Ewangelią, czego od wieków uczy ich Maryja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Franciszek do młodych: idźcie na peryferie, Jezus już tam jest

2018-09-25 12:47

tłum. st (KAI) / Tallin

„Prośmy o moc apostolską, byśmy nieśli Ewangelię innym i wyrzekli się czynienia z naszego chrześcijańskiego życia muzeum wspomnień” – zaapelował Ojciec Święty podczas spotkania ekumenicznego w kościele luterańskim św. Karola w Tallinie.

Vatican Media

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy Młodzi,

Dziękuję za wasze serdeczne przyjęcie, za wasze śpiewy i świadectwa Lisbel, Tauri i Mirko. Jestem wdzięczny za miłe i piękne słowa arcybiskupa Estońskiego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego, Urmasa Viilmy, a także za obecność Przewodniczącego Rady Kościołów Estonii, arcybiskupa Andresa Põdera, jak i biskupa Philippe'a Jourdana, administratora apostolskiego w Estonii, oraz innych przedstawicieli różnych wyznań chrześcijańskich obecnych w tym kraju. Jestem też wdzięczny za obecność pani prezydent Republiki.

Jest zawsze czymś pięknym zgromadzić się, dzielić się świadectwami życia, wyrażać to, co myślimy i czego pragniemy. Bardzo dobrze, gdy jesteśmy razem my, którzy wierzymy w Jezusa Chrystusa. Spotkania te urzeczywistniają marzenie Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy: „aby wszyscy stanowili jedno (…) aby świat uwierzył” (J 17, 21). Jeśli spróbujemy spojrzeć na siebie jako na pielgrzymów idących razem, to nauczymy się otwierać nasze serca z ufnością na towarzysza drogi, bez podejrzeń, bez nieufności, patrząc tylko na to, czego naprawdę poszukujemy: pokoju przed obliczem jedynego Boga. A ponieważ pokój wymaga zaangażowania osobistego, to zaufanie jest także czymś budowanym osobiście i jest źródłem szczęścia: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój” (Mt 5, 9). A tę drogę przemierzajmy nie tylko z ludźmi wierzącymi, ale ze wszystkimi. Wszyscy mają nam coś do powiedzenia. Wielki obraz znajdujący się w absydzie tego kościoła zawiera zdanie z Ewangelii św. Mateusza: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Wy, młodzi chrześcijanie, możecie utożsamiać się z niektórymi elementami tego fragmentu Ewangelii.

Wcześniej św. Mateusz mówi nam, że Jezus kumuluje rozczarowania. Najpierw narzeka, ponieważ zdaje się, że tym, do których się zwraca, nic nie pasuje (por. Mt 11, 16-19). Wam młodym często się przytrafia, że otaczający was dorośli nie wiedzą, czego chcą lub czego po was się spodziewają. Czasami, gdy widzą, że jesteście bardzo szczęśliwi, są podejrzliwi, a jeśli widzą, że jesteście zrozpaczeni, relatywizują to, co wam się przydarza. W konsultacji poprzedzającej Synod, który wkrótce rozpocznie obrady i podczas którego podejmiemy refleksję na temat ludzi młodych, wielu z was prosiło, aby ktoś wam towarzyszył i rozumiał was, nie osądzając, oraz potrafił was wysłuchać, a także odpowiadać na pytania (por. Synod poświęcony młodzieży, Instrumentum laboris, 132). Nasze Kościoły chrześcijańskie - i śmiem powiedzieć, że wszelka działalność religijna zorganizowana instytucjonalnie – niosąc z sobą postawy, w których łatwiej było nam mówić, doradzać, proponować na podstawie naszego doświadczenia, niż słuchać, pozwolić, byśmy się zastanowili i poznali to, czym żyjecie. Wiele razy wspólnoty chrześcijańskie zamykają się, nie zdając sobie z tego sprawy i nie słuchają waszych niepokojów. Wiemy, iż chcecie i oczekujecie „że nie będzie wam towarzyszył nieustępliwy sędzia lub lękliwy i nadopiekuńczy rodzic, powodujący uzależnienie, ale ktoś, kto nie boi się własnej słabości i wie, jak sprawić, żeby jaśniał skarb, który nosi w sobie, jak w glinianym naczyniu (por. 2 Kor 4, 7)” (tamże, 142). Chcę wam dziś tutaj powiedzieć, że jeśli płaczecie, chcemy z wami płakać, towarzyszyć naszym aplauzem i śmiechem waszej radości, pomóc wam żyć naśladując Pana.

Wy chłopcy i dziewczęta, młodzi wiedźcie o tym, że jeśli jakaś wspólnota chrześcijańska jest naprawdę chrześcijańskie, nie uprawia prozelityzmu. Jedynie słucha, przyjmuje, towarzyszy i przemierza drogę, ale nie narzuca. Jezus narzeka także na miasta, które odwiedził, dokonując w nich więcej cudów i okazując im większych gestów czułości i bliskości. Ubolewa, że brakuje im instynktu i, że nie uświadamiają sobie, iż przemiana, jaką przyszedł im zaproponować, była pilna, nie cierpiąca zwłoki. Posunął się nawet do stwierdzenia, że są bardziej uparte i zaślepione niż Sodoma (por. Mt 11, 20-24). A kiedy my dorośli zamykamy się wobec rzeczywistości, która jest już faktem, mówicie szczerze: „Czyż tego nie widzicie?”. A niektórzy odważniejsi mają odwagę powiedzieć: „Czyż nie zauważacie, że nikt już was nie słucha, że nikt wam nie wierzy?”. Naprawdę musimy się nawrócić, aby odkryć, że aby być przy was, musimy skorygować wiele istniejących sytuacji, które w ostatecznym rozrachunku was odsuwają.

Wiemy - jak nam powiedzieliście - że wielu młodych ludzi o nic nas nie pyta, ponieważ nie uważa nas za partnera rozmowy znaczącego dla ich życia. To straszne, kiedy jakiś Kościół, jakaś wspólnota zachowuje się w taki sposób, że młodzi sądzą, iż tacy ludzie nie mają mi nic do powiedzenia, co mogło by służyć memu życiu. Niektórzy, wręcz wyraźnie proszą, by zostawić ich samych, ponieważ odczuwają obecność Kościoła jako irytującą, a nawet denerwującą – to prawda. Są oburzeni skandalami seksualnymi i ekonomicznymi, nie widząc postawy zdecydowanego ich potępienia; nieumiejętnością odpowiedniego zrozumienia życia i wrażliwości młodzieży, spowodowanej brakiem przygotowania; czy też przypisywaniem jej tylko roli biernej (por. Synod poświęcony młodzieży, Instrumentum laboris, 66). Oto niektóre z waszych próśb. Chcemy na nie odpowiedzieć, chcemy, jak sami mówicie „wspólnoty transparentnej, gościnnej, uczciwej, atrakcyjnej, komunikatywnej, przystępnej, radosnej i interaktywnej” (tamże, 67). To znaczy wspólnoty bez lęków: lęki nas zamykają, pobudzają do uprawiania prozelityzmu, a braterstwo to coś innego, to braterski uścisk.

Jezus, zanim wypowiedział zdanie, które jest wyeksponowane w tej świątyni, oddał chwałę Ojcu. Czyni to, ponieważ zdaje sobie sprawę, że tymi, którzy zrozumieli, którzy pojmują istotę Jego przesłania i Jego Osoby są maluczcy. Widząc was, że jesteście zgromadzeni, by śpiewać, łączę się z głosem Jezusa i trwam w podziwie, że wy, pomimo braku naszego świadectwa, stale odkrywacie Jezusa w naszych wspólnotach. Wiemy bowiem, że tam, gdzie jest Jezus, tam też jest zawsze odnowa, zawsze jest szansa na nawrócenie, pozostawienie za sobą wszystkiego, co oddziela nas od Niego i od naszych braci. Tam, gdzie jest Jezus, życie zawsze ma posmak Ducha Świętego. Wy, dzisiaj, jesteście tutaj aktualizacją tego cudu Jezusa.

Powtórzmy więc raz jeszcze: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Ale powiedzmy to, będąc przekonanymi, że niezależnie od naszych ograniczeń, naszych podziałów, Jezus jest nadal powodem, dla którego tu jesteśmy. Wiemy, że nie ma większej ulgi niż pozwolić, by Jezus niósł nasze udręki. Wiemy również, że jest wielu, którzy wciąż Go nie znają i żyją w smutku i zagubieniu. Jedna z waszych znanych piosenkarek, mniej więcej dziesięć lat temu, w jednej ze swoich piosenek śpiewała: „Miłość umarła, miłość minęła, miłość już tu nie mieszka” (Kerli Koiv, Love Is Dead). Nie, proszę was, sprawmy, aby miłość była żywa, i my wszyscy powinniśmy to uczynić! Wielu tego doświadczyło: widzą, że kończy się miłość ich rodziców, że rozpada się miłość nowożeńców, którzy dopiero co się pobrali. Doświadczają głębokiego żalu, gdy nikogo nie obchodzi, że muszą wyemigrować, aby szukać pracy, lub gdy patrzy się na nich podejrzliwie, ponieważ są obcokrajowcami. Mogłoby się zdawać, że miłość umarła, jak mówiła Kerli Koiv, ale wiemy, że tak nie jest, i mamy coś do powiedzenia, coś do ogłoszenia, z niewieloma słowami, a wieloma gestami. Jesteście bowiem pokoleniem obrazu i działania ponad spekulacjami, teoriami.

I tak podoba się Jezusowi; ponieważ przeszedł On czyniąc dobro, a kiedy umierał, wolał mocny gest krzyża od słów. Jesteśmy zjednoczeni wiarą w Jezusa i On czeka, abyśmy zanieśli Go wszystkim ludziom młodym, którzy utracili sens swego życia. Także nam wierzącym grozi utrata sensu życia, a dzieje się to kiedy my wierzący jesteśmy niekonsekwentni. Powitajmy razem tę nowość, którą Bóg wprowadza do naszego życia; tę nowość, która nas pobudza, abyśmy zawsze wychodzili na nowo, aby udać się tam, gdzie jest najbardziej zranione człowieczeństwo. Gdzie ludzie, niezależnie od pozorów powierzchowności i konformizmu, wciąż szukają odpowiedzi na pytanie o sens swojego życia. Ale nigdy nie pójdziemy samotnie: Bóg idzie wraz z nami. On nie boi się obrzeży, raczej sam stał się peryferiami (por. Flp 2, 6-8; J 1, 14). Jeśli będziemy mieli odwagę wyjść ze swoich ograniczeń, z naszych egoizmów i naszych zamkniętych idei, i udamy się na peryferie, znajdziemy Go tam, bo Jezus idzie przed nami w życiu brata, który cierpi i jest odrzucany. On już tam jest (por. Adhort. ap. Gaudete et exsultate, 135).

Chłopcy i dziewczęta, miłość nie jest martwa, wzywa nas i posyła. Wymaga jedynie otwarcia serca. Prośmy o moc apostolską, byśmy nieśli Ewangelię innym, ale by ją dawać a nie narzucać, i wyrzekli się czynienia z naszego chrześcijańskiego życia muzeum wspomnień. Zycie chrześcijańskie jest życie, jest przyszłością, jest nadzieją. Nie jest muzeum. Pozwólmy, by Duch Święty skłonił nas do kontemplowania dziejów w perspektywie Jezusa zmartwychwstałego. W ten sposób nasze Kościoły będą mógł iść naprzód, przyjmując w sobie niespodzianki Pana (por. tamże, 139), odzyskując swoją młodość, radość i piękno oblubienicy, o którym mówił Mirko, oblubienicy która idzie na spotkanie z Panem. Niespodzianki Pana. Pan nas zaskakuje, bo życie nas zawsze zaskakuje. Idźmy naprzód na spotkanie tych niespodzianek. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Coraz bliżej ukończenia rekonstrukcji zabytkowego ołtarza wrocławskiej katedry

2018-09-25 15:48

xrk / Wrocław (KAI)

Już w kwietniu 2019 r. wrocławianie będą mogli podziwiać zrekonstruowany XVI-wieczny ołtarz bp. Andreasa Jerina, który przez 350 lat znajdował się w prezbiterium katedry jako ołtarz główny, stanowiąc, jak podkreślają badacze, chlubę miasta i budząc podziw podróżnych. Istnieją duże szanse, że wróci on do matki wrocławskich kościołów.

Agnieszka Bugała

Zrekonstruowane dzieło początkowo będzie można oglądać w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. To właśnie w tej instytucji po raz pierwszy pojawiła się idea scalenia poszczególnych elementów ołtarza. Kiedy kilka lat temu przygotowywano wystawę poświęconą skarbcowi wrocławskiej katedry zauważono, że zachowało się 80 proc. oryginalnych elementów ołtarza. Wtedy też po raz pierwszy postanowiono przywrócić ołtarz wrocławianom. Pomysł trafił na podatny grunt władz kościelnych i świeckich.

Zarówno abp Józef Kupny, jak i prezydent miasta Rafał Dutkiewicz powtarzali zgodnie, że są otwarci na współpracę w przywróceniu ołtarzowi dawnego blasku. Pozostawało wciąż jednak pytanie, czy jest szansa, by powrócił on na swoje dawne miejsce? Ekspozycja bowiem w innym otoczeniu niż w tym, dla którego był tworzony – jak powtarzali historycy sztuki – nie pozostawałaby bez wpływu na odbiór dzieła.

Metropolita wrocławski podkreśla, że wprawdzie ołtarz Jerina pozostawał przez kilka wieków integralnym elementem wystroju katedry, to jednak tzw. „ołtarz lubiński” znajdujący się aktualnie w prezbiterium, od zakończenia II wojny światowej pisze swoją historię. – Wprawdzie współczesne pokolenie wrocławian, przybywających na modlitwę do katedry zna tylko powojenny ołtarz, jednak nie ukrywam, że bardzo chciałbym, aby ołtarz nie znajdował się tylko w muzeum, ale można było przy nim sprawować liturgię – mówił abp Kupny.

Dziś wydaje się, że klimat sprzyja temu, by matkę wrocławskich kościołów zdobił ponownie ołtarz Jerina. – Jesteśmy po wielu konsultacjach, także po rozmowach z wiernymi. Są bardzo pozytywnie nastawieni do idei powrotu ołtarza – mówi ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedry.

Zrekonstruowane dzieło będzie mieć formę pentaptyku z ruchomymi skrzydłami. – Po otwarciu będą prezentować scenę Ukrzyżowania, czterech świętych: Jana Chrzciciela, Wincentego, Andrzeja Apostoła i Jadwigi Śląskiej. Po zamknięciu pierwszych skrzydeł ujrzymy historię życia i śmierci św. Jana Chrzciciela, a po całkowitym zamknięciu obu par – wizerunki czterech wielkich ojców Kościoła zachodniego. Warto przy tym zauważyć, że w postać św. Augustyna wcielił się sam biskup Andreas Jerin. Pojawia się on także w scenie kazania św. Jana Chrzciciela na puszczy, gdzie wsłuchuje się w słowa świętego.

W katedrze wrocławskiej niedawno został odnowiony pomnik nagrobny bp. Jerina. Znajduje się on w prezbiterium świątyni – umiejscowiony tak, by przedstawiony na nim biskup spoglądał na ołtarz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem