Reklama

Szkoła Ikon? To jest potrzebne

2018-10-16 11:31

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 42/2018, str. I

TD
Msza św. z okazji inauguracji Szkoły Pisania Ikon

W 2015 r. Szkoła Pisania Ikon, raczkująca wówczas pod skrzydłami Stowarzyszenia Wesoła 54, zaczynała od grupki osób, w tym roku 2 października na inauguracyjne spotkanie do kościoła akademickiego św. Jana Pawła II w Kielcach przyszło ok. 60 zainteresowanych. – To nie jest zajęcie elitarne, ikona jest dla każdego, kto szuka więzi z Bogiem, relacji na styku ja – Stwórca, kto potrzebuje wyciszenia – przekonuje koordynatorka szkoły art. plastyk Alicja Tuz

Ikony domowe stanowią przedłużenie liturgii cerkiewnej. Szczególnie tzw. piękny kącik jest miejscem obecności Bożej, miejscem osobistej modlitwy, włączonej w modlitwę Kościoła. W ten sposób niebo łączy się z ziemią, codzienność ze świętością, zwykły posiłek z Eucharystią” (Michał Płoski, „Mała cisza”, Kielce 2012).

– Ikona uczy takiego spojrzenia na świat, w jaki sposób patrzy Bóg, z zachwytem – mówił cysters o. Jan Strumiłowski, który przewodniczył Mszy św. z okazji inauguracji Szkoły Pisania Ikon oraz powiedział homilię i wstępny wykład. – Patrzenie dotyczy oczyszczenia serca, to jest największa praca ikonopisa, który pisze rzeczywistość ubóstwioną. To Bóg nas formuje, to On pisze od nowa nasze serca i oblicza – mówił cysters.

Podkreślił, że w Szkole Pisania Ikon „dzieją się wielkie sprawy Boże”, a zajęcia z założenia obejmują m.in. wgłębianie się w teologię ikony i biblistykę oraz praktykę, czyli poznawanie wymagającego i specyficznego warsztatu ikony. W przestrzeni Szkoły Pisania Ikon, w jej środowisku pojawia się też warta zauważenia i przypomnienia w dzisiejszym świecie relacja zakorzeniona w średniowiecznej idei uniwersyteckiej: uczeń – mistrz.

Reklama

O. Strumiłowski mówił również o konserwatyzmie ikonopisarstwa, wynikającym z trwałości kanonu, przy specyficznej estetyce, która „łamie tradycyjny sposób patrzenia”. To spojrzenie zanurzone w Bogu – stąd inne proporcje, inna perspektywa, wybrana kolorystyka. – Będziecie pisać rzeczywistość ubóstwioną – mówił ojciec cysters, zwracając się do kandydatów SPI. Podczas inauguracyjnego wykładu postawił z kolei kwestię: na ile pisanie ikon stanowi powołanie, a na ile rzemiosło?

Między teorią a pochyleniem nad deską

Szkoła i pracownie mieszczą się w Centrum Duszpasterskim Wesoła 54. Zajęcia odbywają się od października do czerwca. Dwa razy w miesiącu studenci spotykają się na warsztatach, a w co drugą sobotę słuchają wykładów wprowadzających w teologię ikony.

„Ikony są kanałami niestworzonych energii Bożych, dzięki którym możliwa jest kontemplacja Boga. Postawa ta staje się bardziej zrozumiała w kontekście wschodniej modlitwy, w czasie której eliminuje się wszelkie myśli i wyobrażenia (...). Mistyka prawosławia bardziej akcentuje doświadczenie światła, blasku, chwały Bożej z Góry Tabor, św. Jan od Krzyża zaś pokochał noc. Ciemność i światło, śmierć i życie – dwie strony tej samej rzeczywistości” (Michał Płoski, „Mała cisza”).

Raz w miesiącu uczestnicy SPI uczestniczą we wspólnej modlitwie podczas Mszy św., dwa razy do roku są dla nich dni skupienia. Nauka w SPI trwa trzy lata. Przedmioty biblijne i teologiczne wykładają księża z WSD – te wykłady są otwarte, każdy może z nich skorzystać. W tym roku akademickim inaugurację SPI poprzedziły udane warsztaty pozłotnicze 22 i 23 września. Z kolei zajęcia warsztatowe z zakresu pisania ikon prowadzą nauczyciele – instruktorzy: Alicja Tuz, Anetta Pędzisz, Zofia Grzesik, historię sztuki wykłada prof. Piotr Rosiński. Ze szkołą współpracują zaprzyjaźnieni uznani pisarze ikon (nasz „dobry duch” Michał Płoski – mówią). Koordynatorem SPI jest Alicja Tuz, a nad całością czuwa ks. Rafał Dudała, diecezjalny duszpasterz akademicki i prezes Zarządu Stowarzyszenia Wesoła 54.

„Nakładałem grunt, a potem wyrównywałem go szpachlą i ściernym papierem. Na wygładzonej powierzchni narysowałem postać Chrystusa wpisaną w literę taw, ostatnią literę alfabetu hebrajskiego. Krzyż zamyka dawne przymierze i otwiera nowe – przymierze paschalnego Baranka, którym jest Jezus Chrystus. Starałem się, aby Jego wizerunek wyrażał pokorę, łagodność. Na niektórych ikonach jest przedstawiany jako silny mężczyzna zwyciężający na krzyżu. Ja jednak wolałem inspirować się wizerunkiem z osiemnastowiecznej rosyjskiej ikony. Ciało Pana Jezusa jest tu delikatne, słabe, zastygłe w śmiertelnej ciszy (…). Kolory ograniczyłem do minimum: czerń, biel, ochra, brąz. Karnację planowałem namalować ochrą, przyciemniając ją brązem i odrobiną czerni i rozjaśniając bielą. Chciałem uzyskać złoty odcień – barwę właściwą Bogu” (Michał Płoski, „Mała cisza”).

Pomysłodawczynią Szkoły Pisania Ikon była Ewa Sadowska. – Cieszę się, że tak pięknie wszystko rozwija się w nowych rękach – mówi. I cytuje zdanie z wykładu inauguracyjnego o. Jana: „Najważniejsze jest być uczniem”.

Gdzie można obejrzeć ikony z kieleckiej Szkoły? Na indywidualnych prezentacjach w kościołach, podczas targów SacroExpo, u prywatnych kolekcjonerów. Coraz częściej „ich” ikony ofiarowywane są np. jako upominki dla nowożeńców czy z okazji ważnych wydarzeń rodzinnych. W maju 2019 r. SPI przygotuje wystawę w Pałacyku Zielińskiego w Kielcach.

Pierwsze zajęcia dla I rocznika już za nimi – poznają tajniki rysunku, proporcji ciała ludzkiego, oswajają pracę z ołówkiem. A pierwszy wykład dotyczący genezy Pisma Świętego wygłosił 6 października ks. dr hab. Tomasz Siemieniec.

Ikona Boża tajemnica

Ikona nie jest zwykłym obrazem. Jest to forma modlitwy przedstawiona za pomocą z góry ustalonych symboli, gestów, kolorów i znaków. Każdy z nich ma swoje znaczenie. Ikona jest jak święta księga napisana specjalnym językiem. Matecznikiem ikony jest sztuka bizantyjska i ruska. Wg tego kanonu ikona to obraz sakralny wyobrażający Chrystusa, Matkę Bożą lub świętych malowany przeważnie na desce albo na płótnie mocowanym do deski.

Dokumenty Soboru Nicejskiego II z 787 r. wspominają, że tradycja wykonywania ikon istniała od czasów apostolskich. Według tradycji autorem pierwszych ikon był św. Łukasz Ewangelista.

Tagi:
ikona

Tworzą ikony w Jawiszowicach

2018-11-21 10:48

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 47/2018, str. V

NN
Zajęcia na listopadowym kursie pisania ikon

W parafii św. Marcina w Jawiszowicach odbywa się pierwsza edycja podstawowego Kursu Pisania Ikon. Począwszy od października br. uczestnicy gromadzą się w drugie soboty i niedziele miesiąca w salce parafialnej, gdzie zgłębiają tajniki powstawania ikon, co będzie skutkowało utworzeniem przez każdego ikony Chrystusa Pantokratora.

Na pomysł zorganizowania kursu wpadła Danuta Jęczmyk OV z Jawiszowic – z wykształcenia artystka-plastyk i historyk sztuki. Do przeprowadzenia kursu przygotowywała się od ok. 1,5 roku. – Przez ten czas zbierałam informacje. Dużo myślałam też nad formą kursu. Wybór miejsca nie jest przypadkowy: parafia św. Marcina w Jawiszowicach to miejsce z wielowiekową tradycją. Kiedy proboszcz ks. Henryk Zątek ukończył remont salek, powstało również odpowiednie lokum na zorganizowanie warsztatów – mówi Danuta Jęczmyk.

Jak sama podkreśla, w jej sercu zrodziło się pragnienie, by podzielić się wiedzą i praktyką, co powoli nabrało konkretnego kształtu. – Kurs pisania ikon nie jest zwykłym kursem malarstwa. Tworzenie ikony jest również formą modlitwy. W założeniu kurs ma być duchowym przeżyciem, zbliżającym do Boga, a także czasem na wewnętrzne wyciszenie i wejście w kontemplację Boskiego Oblicza. Dopiero na drugim miejscu jest zdobycie wiedzy i nauka tradycyjnej techniki tworzenia ikon. Zależało mi na tym, by kurs łączył w sobie elementy praktyki i zdobywania wiedzy z modlitwą i wyciszeniem. Dlatego też podczas pisania ikony obowiązuje klimat milczenia. Warsztaty można potraktować jako swego rodzaju rekolekcje, czas na bycie sam na sam z Bogiem poprzez kontemplację Jego Oblicza wyłaniającego się z tworzonego obrazu – zaznacza Danuta Jęczmyk, która w 2017 r. złożyła na ręce bp. Piotra Gregera ślub czystości, wstępując w stan Dziewic Konsekrowanych. – Poprzez publiczny ślub czystości i modlitwę konsekracyjną Biskupa zostałam zaślubiona Chrystusowi. Nie wstępuję do zakonu, ale żyję w świecie i utrzymuję się, wykonując normalną pracę zawodową – w moim przypadku jest to działalność artystyczno-rękodzielnicza – mówi.

Pierwsze spotkanie odbyło się w drugi weekend października, a kolejne 10 listopada. W ramach kursu uczestnicy nie tylko tworzą stopniowo ikonę Chrystusa Pantokratora, ale i słuchają wykładów poświęconych historii sztuki i Kościoła, teologii ikony i malarstwa. – Pierwszy wykład miał na celu przedstawienie historii ikony na tle społeczno-religijno-politycznym od VI wieku (najstarsze znane ikony) po czasy współczesne na terenach Bizancjum i Rusi. Szczególną uwagę skupiłam na okresie ikonoklazmu (lata 726-843) oraz historii ikony na terenach ruskich. Przedstawiłam również bliżej sylwetki znanych ikonopisów (np. Andrzej Rublow). W kolejnych wykładach zgłębiam temat symboliki i teologii ikony, przedstawiam również główne typy ikonograficzne – mówi prowadząca spotkania. Część wykładów poświęca stricte sztuce malarskiej, technologii, sposobach malowania poszczególnych elementów ciała i szat, a także teorii malarstwa.

Obecnie w kursie uczestniczy 15 osób. – Ponieważ jest on na poziomie podstawowym, zakładam, że nabyte umiejętności będą podstawą w dalszym rozwoju twórczym – zaznacza p. Danuta. Warsztaty zakończą się stworzeniem własnej ikony i jej poświęceniem 13 stycznia na Mszy św. o godz. 11. Kolejny kurs podstawowy planowany jest na marzec-czerwiec 2019 r. Wówczas uczestnicy stworzą Mandylion. Informacje i zapisy: www.pracowniafides.com.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Duszpasterska wizyta, duszpasterska szansa

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 3/2004

Graziako/Niedziela
Kapłan podąża z wizytą kolędową

Gdy ksiądz chodzi po kolędzie, w pogotowiu jest cały blok albo cała ulica. Kobiety zwalniają się z pracy, aby na czas przygotować stół przykryty obrusem, kropidło, naczynie z wodą święconą, pasyjkę i świece. Dzieciaki na gwałt uzupełniają zeszyty do religii albo gwarem wypełniają klatki schodowe, by co chwilę meldować pod „którym ksiądz jest numerem”. W blokach, w wielkich parafiach wizyta trwa krótko, najwyżej kilka minut. Jedni nie kryją irytacji: Na co komu taka kolęda? Czy coś z niej wynika? Inni bronią księży: przecież parafia liczy 15 tys. osób - musi wystarczyć krótka modlitwa i wymiana kilku zdań. Tak czy owak, nie milkną dyskusje wokół celowości kolędy.

Skąd się wzięła

O chodzących po kolędzie księżach pisał już Mikołaj Rej wkładając w usta wójta krytykę plebana: „... potym bieży po kolędzie / w każdym kącie dzwonić będzie / Więc woła Illuminare / a ty chłopku musisz dare...”. Skąd się jednak wziął zwyczaj duszpasterskich wizyt, trudno ustalić.
W starożytnym Rzymie odwiedzano się w styczniowe kalendy (callandae), zaczynające nowy rok. Wiadomo także, że wyraz „kolęda”, który do Polski dotarł za pośrednictwem Czechów, oznaczał pierwotnie pieśń noworoczną, śpiewaną podczas odwiedzania z tej okazji wiejskich gospodarzy.
Kościół zaadaptował te ludowe zwyczaje, łącząc je z błogosławieństwem domów w uroczystość Trzech Króli. A że nie dałoby się tego dnia odwiedzić wszystkich, wizyta rozłożyła się na czas poświąteczny.
Niemiecka i polska tradycja każe z okazji Trzech Króli napisać poświęconą kredą na drzwiach domów „K+M+B” (lub „C+M+B”) i datę roczną. Litery nie tyle są, jak zazwyczaj się uważa, skrótem od tradycyjnych imion Trzech Króli, lecz od łacińskiego Christus mansionem benedicat (lub polskiego: Chrystus Mieszkanie Błogosławi).
Dziś wizyta duszpasterska to nie tylko błogosławieństwo, ale może przede wszystkim spotkanie duszpasterza z parafianami. Przygotowanie do takiej wizyty powinno przebiegać w dwóch wymiarach: duchowym i zewnętrznym przygotowaniu domu.

... i jak przebiega?

Odwiedziny duszpasterskie mają charakter domowej liturgii. Rozpoczynają się od obrzędu błogosławieństwa rodzin (w czterech wersjach) ze wspólną modlitwą i ewentualnie rozważaniem Słowa Bożego. Niekiedy wizyta rozpoczyna się od zaintonowania kolędy, którą wraz z domownikami (i czasami ministrantami) śpiewa kapłan. Witając się słowami „pokój temu domowi” życzy, aby stale był w tym domu obecny Chrystus, który przychodząc na świat przyniósł ludziom pokój. Po tym pozdrowieniu następuje modlitwa o błogosławieństwo Boże dla całej rodziny i obrzęd błogosławieństwa mieszkania z pokropieniem wszystkich obecnych wodą święconą.
Podczas wizyty powinien być czas na rozmowę duszpasterza z wiernymi, przedstawienie księdzu rodzinnych radości i problemów; jest możność zademonstrowania osiągnięć szkolnych pociech, czy też ich udziału w parafialnych ruchach.
Dziś jednak często dominuje pesymizm. Biedniejemy, wielu traci pracę i stać ich na skromną lub żadną ofiarę. Wstydzimy się tego, bo przecież chcemy złożyć jakiś datek na potrzeby najbliższej nam wspólnoty. Zatem „ ile dać?”, staje się często przedmiotem długich dysput i przysłania zupełnie inne możliwości, jakie stwarzają odwiedziny księdza w naszym domu.
Na ogół nie wiemy też, dlaczego i po co duszpasterze zapisują coś w swoich kartotekach. Czyżby spisywali wysokości ofiar, albo liczyli „pogłowie”? Tymczasem księża tłumaczą, że informacje zebrane podczas kolędy pozwalają na rozeznanie potrzeb danej rodziny, uregulowanie jej spraw dotyczących życia sakramentalnego (np. stwierdzenie pożycia w związku niesakramentalnym).
- Dokładne przestudiowanie kartotek przed kolędą było dla mnie zawsze bardzo cenną sugestią - wyjaśnia ks. Dariusz Gącik, notariusz Kurii diecezjalnej w Kielcach. - Wynikało z nich np., że ktoś z rodziny jest poważnie chory, że jest w niej problem alkoholowy albo, że ludzie żyją bez ślubu. Znając te fakty mogłem odpowiednio przygotować się do rozmowy. I zdarza się, że wizycie duszpasterskiej towarzyszą naprawdę budujące doświadczenia - jej owocem jest np. chrzest dziecka, przystąpienie do sakramentu pokuty po długim okresie przerwy, zawarcie zawiązku małżeńskiego, albo skierowanie do rodziny konkretnej pomocy materialnej. Ogólnie - „powrót do praktyki wiary”, jak mówią księża.
Niekiedy, z myślą o swych następcach, szczególnie w miejskich parafiach, duszpasterze przekazują sobie uwagi zabawne i nietypowe, np. gdzie można liczyć na posiłek. Chociaż, co do posiłku, to w miastach brakuje zupełnie nań czasu - chyba że jest to naprawdę ostatnie mieszkanie w tym dniu.
- Dzień chodzącego z wizytą duszpasterską księdza przedstawia się zazwyczaj tak - wyjaśnia ks. D. Gącik. - Rano katecheza w szkole, powrót na obiad lub nieco później, przejrzenie kartotek i już ok. 15.00 rozpoczynamy wizytę duszpasterską. Kończymy zwykle ok. 21.00 - 21.30. Potem ewentualnie jakaś kolacja i przygotowanie się do katechezy na następny dzień. Czasem przez tydzień zdarzało mi się nie odsuwać zaciągniętych na noc zasłon…

Po co w ogóle takie odwiedziny

W Kodeksie Prawa Kanonicznego odnajdujemy kan. 529 § 1, który mówi: „Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza niepokojach i smutku oraz umacniając ich w Panu, jak również - jeżeli w czymś nie domagają - roztropnie ich korygując”.
Wizyta duszpasterska jest dobrym sposobem realizacji tej „funkcji pasterza”. Ks. D. Gącik przestrzega przed nazywaniem jej kolędą. Bo kolęda dotyczy tylko okresu Bożego Narodzenia i choć jest umocniona w Polsce silną tradycją, nie należy ograniczać możliwości wyboru przez proboszcza innego czasu.
Coraz częściej dzieje się tak w wielkich miejskich parafiach, gdzie wizytę rozpoczyna się na początku Adwentu - np. w kieleckiej parafii św. Maksymiliana. - Siła tradycji jest tak wielka, że ludzie oburzają się na tę praktykę. A nie ma ku temu podstaw - wyjaśnia ks. Gącik, zalecając wyrozumiałość wobec realiów konkretnej parafii. W innych diecezjach spotkać można daleko bardziej nowatorskie praktyki, np. odwiedzanie parafian przez cały rok w dwa wybrane dni tygodnia. Wówczas są to wizyty rzeczywiście długie. Ale u nas… - My pochodzimy z Bielin, Wilkowa, Lisowa - tłumaczą parafianie ze św. Maksymiliana - w naszych wsiach nie rozbierało się choinki, dopóki ksiądz nie przyszedł po kolędzie. To i niełatwo przywyknąć...

Jak to jest w naszej diecezji

Diecezja kielecka ma w zdecydowanej większości charakter rolniczy, gdzie na dobre zakorzenił się obyczaj celebrowania kolędy. Nie ma mowy o krótkich odwiedzinach. Ksiądz musi wysłuchać tego, co ludzie mają mu do powiedzenia, czasem pokosztować ciast upieczonych na tę okazję, „omodlić” nowe domowe sprzęty, skorzystać z transportu organizowanego przez parafian. Pan Stanisław z Morawicy nie wyobraża sobie, żeby ksiądz chodził na piechotę albo jeździł własnym samochodem. - To jedyna okazja, żeby z księdzem bliżej pogadać, poznać go. No i nie wypada - kwituje krótko. - Co ksiądz, to ksiądz.
- Dla mnie kolęda jako ciągłe pogłębianie relacji z parafianami, ma duży sens - wyjaśnia ks. prob. Marian Gawinek. - W takiej parafii jak Stojewsko, ksiądz zna wszystkich i wszyscy znają księdza, więc tym bardziej jest o czym porozmawiać. Odwiedzanie rodzin i domów odbywa się na sposób tradycyjny, w ciągu godziny mniej więcej są to cztery „numery”. Księdza poprzedzają zawsze ministranci, którzy zaśpiewają gospodarzom kolędę. Pan domu czeka przed bramą, zaprasza do wysprzątanego wnętrza. Z księdzem starają się spotkać wszyscy domownicy. Ludzie chcą się wygadać; mówią, że coraz trudniej im o nadzieję, rolnictwo jest bez szans. Ale ostatnio obserwuję, że część młodych zaczyna osiedlać się w rodzinnej parafii, głównie za sprawą dobrze prosperującego zakładu drzewnego.
Jednak i na kieleckiej wsi w tradycję wkraczają realia. - Ja z kolędą chodzę od rana, więc uwijamy się dość szybko - wyjaśnia ks. Jerzy Siemiński, proboszcz z Mieronic k. Wodzisławia. - Dlaczego? To proste. Ludzie nie pracują prawie w 100%, więc można odwiedzać ich od rana. W parafii Mieronice, liczącej ok. 1300 osób, kolęda trwa ok. 15 dni. Chociaż ludzie są ubodzy, to absolutnie nie spotkałem się z mniejszą niż kiedyś serdecznością. Chcą księdza zatrzymać jak najdłużej, wygadać się. Panuje zupełnie wyjątkowa atmosfera - inna, nie naznaczona takim pośpiechem, jak np. wspominam z Kielc czy Pińczowa.
Kolęda, choć nieraz krytykowana za jej formę, jawi się jako szansa i propozycja. Otwarte drzwi domów, tradycja staropolskiej gościnności i wreszcie zaproszenie do rewizyty - bo taki sens ma przecież jakakolwiek wizyta - stwarzają wielkie możliwości. Warto z nich skorzystać.

Wydarzyło się podczas kolędy...

Państwu N. pomyliła się data wizyty księdza, więc na pukanie kapłana otworzył tylko pan domu. Ponieważ zapewniał, że żona za chwilę nadejdzie, a do wizyty są w zasadzie przygotowani - psychicznie i duchowo, ksiądz zgodził się zaczekać i nawet ofiarował swą pomoc w szybkim przygotowaniu ładnie wysprzątanego pokoju. Jakaż była konsternacja pani domu, która na to właśnie nadeszła i stwierdziła, że stół został nakryty... poszewką na kołdrę.

* * *

Gospodarze długo oczekujący swej kolejki włączyli telewizor i zapomnieli go wyłączyć, gdy ksiądz wreszcie nadszedł. Usadowili go w fotelu naprzeciw ekranu, gdzie właśnie trwały wybory Miss Nastolatek, zapewniając, że to będzie najlepsze dla księdza miejsce…

* * *

Zmęczony całodzienną kolędą ksiądz trafił wreszcie na koniec do swych dobrych znajomych i rozluźniony rozpoczął wspólną modlitwę: „A teraz pomódlmy się słowami, którymi Pan Jezus zwrócił się do swego Ojca: Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

"40. Rocznica Pierwszej Pielgrzymki Jana Pawła II do Polski" - konkurs edukacyjny

2019-01-22 20:35

aa, aw / Warszawa (KAI)

Konkurs edukacyjny Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego "40. Rocznica Pierwszej Pielgrzymki Jana Pawła II do Polski – Czy pamiętasz? Czy wiesz?" - ogłasza Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego.

Biały Kruk/Adam Bujak, Arturo Mari

Konkurs jest projektem edukacyjnym, skierowanym do uczniów ze szkół gimnazjalnych i dwóch ostatnich klas szkoły podstawowej oraz do uczniów szkół średnich. Głównym celem Konkursu jest odkrywanie, przypomnienie i upamiętnienie przełomowego wydarzenia w najnowszej historii Polski, jakim była Pierwsza Pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny. Prace zgłaszane na Konkurs mają prezentować relacje ze wspomnień o Pierwszej Pielgrzymce, zachowanych w rodzinach i środowiskach lokalnych w formie nagrań audio, video lub relacji pisemnych.

Celami Konkursu są: uświadomienie młodzieży przełomowego znaczenia Pierwszej Pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, tworzenia relacji z ważnych wydarzeń historycznych, wzmacnianie relacji ze środowiskami lokalnymi, wagi i znaczenia dokumentów, pamiątek i wspomnień oraz promowanie odmiennych od tradycyjnych form edukacji historycznej.

Więcej: http://muzeumjp2.pl/artykuly/aktualnosci/41-konkurs-edukacyjny

Do Konkursu można zgłaszać wyłącznie prace dotychczas niepublikowane i nie zgłoszone do innych konkursów. Konkurs realizowany przez Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w ramach Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2022

Ogłoszenie wyników Konkursu nastąpi do dnia 7 czerwca 2019 roku, poprzez opublikowanie werdyktu Jury na stronie internetowej Muzeum.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem