Reklama

Daleszyce modliły się przy figurze św. Michała Archanioła

2018-10-24 10:55

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 43/2018, str. VII

Tomasz Kłosowicz
Powitanie figury św. Michała Archanioła zgromadziło wiele osób

Nawiedzenie rozpoczęło się w czwartek 27 września i trwało do soboty 29 września i było długo oczekiwanym wydarzeniem. Na przybycie Figury mieszkańcy parafii pw. Św. Michała Archanioła przystroili domostwa. W oknach pojawiały się wizerunki św. Michała Archanioła, Jezusa i Maryi. Jak podkreśla proboszcz ks. Tadeusz Cudzik, frekwencja na nabożeństwach była bardzo wysoka. Na pewno przyczyniło się do tego gruntowne przygotowanie duchowe. Już od stycznia parafianie uczestniczyli w comiesięcznych nabożeństwach ku czci św. Michała Archanioła, które były organizowane każdego 28 dnia miesiąca. Odmawiali specjalną litanię do św. Michała Archanioła, Koronkę, Godzinki, włączyli się również w modlitwę Nowenną i uczyli się pieśni. To zaowocowało większą świadomością tego, czym może być nawiedzenie, jakie łaski za sobą może przynieść dla każdej rodziny, jak może umocnić i odnowić wiarę.

Ks. Cudzik mówi, że po nawiedzeniu pojawiły się już pierwsze świadectwa otrzymanych łask.

– Niedawno zgłoszono mi historię mężczyzny, który dwadzieścia lat był uzależniony od alkoholu. Po Mszy św. z modlitwą o uwolnienie doznał głębokiego wstrząsu i przestał pić. Podjął leczenie szpitalne. To pierwsze takie świadectwo od parafian, na pewno będą pojawiały się kolejne. Proszę parafian, by składali je w kancelarii – mówi.

Reklama

Za ważne momenty w czasie nawiedzenia figury św. Michała Archanioła ks. proboszcz Cudzik uznaje nabożeństwo powitania Figury, które zgromadziło bardzo wiele osób i było ogromnym przeżyciem. W kościele były sprawowane dwie Pasterki anielskie przez księży pochodzących z parafii w intencji nowych powołań oraz przez księży pracujących w parafii. W czasie nawiedzenia najmłodsi otrzymali specjalne błogosławieństwo i wszystkie szkoły w dekanacie daleszyckim zostały zawierzone św. Michałowi Archaniołowi, podobnie jak gmina i parafia. Odbyła się również specjalna procesja z Figurą na cmentarz parafialny, gdzie modlono się w intencji wszystkich zmarłych. Przy tej okazji został poświęcony nowy krzyż na cmentarzu. Przy Figurze czuwali przedstawiciele wspólnot, ministranci z ks. Dominikiem Terczyńskim, jak i chóry parafialne – „Uratowani” prowadzony przez ks. Marcina Reja i chór „Michael”. W sobotę 6 października Eucharystii przewodniczył bp Marian Florczyk. Homilię wygłosił michalita ks. Jacek Majbrodzki, dzieląc się przy okazji świadectwem wiary i życia. W czasie Mszy św. bp Marian poświęcił odnowiony ołtarz Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jest to kolejny ołtarz odrestaurowany w ostatnich latach po ołtarzu głównym i św. Franciszka. Teraz na odnowienie czeka ołtarz Matki Bożej Częstochowskiej.

Przygotowania do wydarzenia zmobilizowały mieszkańców, którzy angażowali się w wystrój świątyni. Bardzo jestem wdzięczny moim parafianom za tę pomoc – mówi ks. Cudzik. Jedna z parafianek z Odnowy w Duchu Świętym przygotowała specjalne cytaty z Pisma Świętego, które każdy mógł zabrać do domu. Dzięki proboszczowi do rodzin trafiły modlitewniki i śpiewniki ku czci św. Michała Archanioła, jak i plakietki z jego wizerunkiem i modlitwą, które po adoracji Figury mogli na pamiątkę zabrać do domu. Wiktoria Kułaga i Katarzyna Kułaga namalowały cykl wizerunków z aniołami. Dochód z licytacji tych prac postanowiły przekazać na potrzeby kościoła. Parafianie złożyli też dar materialny na budowę sanktuarium św. Michała Archanioła, które powstaje koło Warszawy. Przekazali w ofiarach 9500 zł.

Jak zapewnia ks. Tadeusz Cudzik, z pewnością spotkanie ze św. Michałem nie kończy się wraz z pożegnaniem jego Figury, którą gościła parafia w swoim kościele. Ksiądz proboszcz zapowiada kontynuację nabożeństw każdego 28. dnia miesiąca. Ponadto od 2015 r. stale odmawiana jest modlitwa do Patrona po każdej Mszy św. – Wprowadziłem ją na prośbę moich parafian – mówi, i dodaje, że na co dzień odczuwa wielkie orędownictwo Patrona kościoła w Daleszycach. Warto zaznaczyć, że w październiku modlitwa ta jest odmawiana na prośbę papieża Franciszka we wszystkich kościołach.

Tagi:
św. Michał Archanioł

Osłaniaj nas swoją mocą

2018-10-16 11:31

Maria Palica
Edycja szczecińsko-kamieńska 42/2018, str. VI

Kopia figury św. Michała Archanioła z Groty Objawień na Gargano na stałe zagościła w goleniowskiej parafii pw. św. Katarzyny. Jej uroczyste wprowadzenie do parafialnego wieczernika miało miejsce 27 września br.

Maria Palica

Święty Michale Archaniele, dziękujemy Ci, że przybyłeś do Goleniowa. Stajemy dziś przed Twoim obliczem i chcemy Cię prosić, byś wspierał nas w pokonywaniu trudów dnia codziennego i osłaniał nas swoją mocą. Potrzebujemy Twojego wstawiennictwa i Twojej obecności, potrzebujemy kogoś, kto będzie nam przypominał: «Któż jak Bóg!»” – zwrócił się do Michała Archanioła ks. prob. Krzysztof Musiałek TChr po wniesieniu figury do kościoła. Wcześniej przed kościołem powitali ją wierni, którzy na tę uroczystość przybyli z całego miasta. To – jak podkreślił ksiądz proboszcz – było ich pragnienie, aby kopia XVI-wiecznej figury Michała Archanioła z sanktuarium w Gargano została sprowadzona do Goleniowa i była tu na stałe.

Uroczystej koncelebrowanej Mszy św., podczas której figura została poświęcona, przewodniczył ks. prob. Musiałek. Kazanie wygłosił ks. Marek Siwicki TChr; jego głównym tematem były anioły, przede wszystkim archanioł Michał, pogromca szatana. Po Eucharystii wiele osób podchodziło do figury, żeby dotknąć jej i w ten symboliczny sposób oddać się w opiekę Wodzowi Niebieskich Zastępów. Chwilę później odprawione zostało nabożeństwo ku czci Michała Archanioła z modlitwą o uwolnienie, a po Apelu Jasnogórskim – modlitwa różańcowa do aniołów.

Uroczystości związane z wprowadzeniem figury św. Michała Archanioła do kościoła św. Katarzyny trwały trzy dni. W piątek uczestniczyła w nich młodzież, przede wszystkim przygotowująca się do sakramentu bierzmowania.

W obecności figury młodzi ludzie złożyli swoje deklaracje o woli przyjęcia tego sakramentu oraz oddali się w opiekę św. Michała Archanioła. W sobotę miał miejsce bardzo uroczysty moment – w obecności kilkuset wiernych ks. prob. Musiałek zawierzył Michałowi Archaniołowi parafię i miasto, a po Mszy św. ulicami Konstytucji 3 Maja i Kościuszki przeszła procesja z Jego figurą. „Ta procesja była po to, aby mieszkańcy wiedzieli o obecności Michała Archanioła i Jego opiece nad miastem. Czasy dzisiaj mamy specyficzne i myślę, że tej opieki i pomocy w walce ze złem, z szatanem, potrzebujemy szczególnie. Figura św. Michała Archanioła będzie nam o tym przypominać” – tłumaczy ks. Krzysztof Musiałek.

Naturalnej wielkości kopia figury Michała Archanioła z Gargano ustawiona zostanie w kaplicy Miłosierdzia Bożego kościoła św. Katarzyny. Każdego 29. dnia miesiąca odprawiane tu będzie nabożeństwo ku czci św. Michała Archanioła z możliwością przyjęcia szkaplerza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejmujące słowa matki Stefana W.: Bardzo przepraszam za moje dziecko

2019-01-21 12:26

wpolityce.pl/PAP

Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas, a ja nadal jestem matką; to najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić - podkreśliła w wywiadzie dla „Dużego Formatu” Jolanta, matka Stefana W., który zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Bardzo przepraszam za moje dziecko - powiedziała.

Prezydent.pl

Pytana, w jaki sposób dowiedziała się o tym, co zrobił syn, kobieta odparła: Jeden z moich synów do mnie zadzwonił: „Mamo, Stefan dźgnął nożem prezydenta Adamowicza i teraz go reanimują”. A syn dowiedział się od kolegi, który oglądał relację z Orkiestry i zatelefonował, by mu powiedzieć. Włączyłam telewizor, już wszyscy o tym mówili, prezydent był właśnie przewożony do szpitala. Zaczęłam płakać, mąż również, mówiliśmy do siebie: „To niemożliwe” — czytamy w wywiadzie.

Matka Stefana W. przyznała, że znała tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska.

Pracuję w placówce oświatowej, pan prezydent był u nas kiedyś na rocznicy. Ciepły, dobry człowiek. Nieraz widywałam go na ulicy, w centrum miasta, pewnie szedł do pracy. Mówiliśmy sobie dzień dobry. Gdy pan prezydent był operowany, cały czas myślałam, że z tego wyjdzie. Następnego dnia, w poniedziałek, składałam na policji zeznania i byłam pewna, że okaże się, że już wszystko dobrze — dodała.

Na pytanie, czego oczekiwała od policji, gdy ostrzegała przed synem, pani Jolanta podkreśliła, że jej zdaniem „nie powinien wychodzić albo ktoś powinien go obserwować”.

Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. Nikt się ze mną później nie kontaktował — podkreśliła.

Skończyłam resocjalizację, rozumiałam, co się dzieje, ale skoro mój syn został wypuszczony, nie wińcie mnie, proszę, ani moich dzieci. Co mieliśmy zrobić? — dodała.

W wywiadzie padło też pytanie, jak myśli o synu.

To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką — mówiła pani Jolanta.

To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę — dodała.

Po zamachu na prezydenta w nocy wpadła policja, z bronią w ręku, zabrali synów na przesłuchanie — relacjonowała w wywiadzie matka Stefana W.

Niech nas ktoś zrozumie, on skrzywdził także nas. Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać. Dlatego chciałam tego jedynego wywiadu – żeby dotarły do nich moje słowa: bardzo państwa przepraszam. Bardzo przepraszam za moje dziecko — zaznaczyła pani Jolanta.

Jak mówiła, impulsem do tego, by pójść na policję, było ostatnie widzenie z synem.

W trakcie ostatniego, listopadowego widzenia znów mówił, że wydarzyła mu się krzywda. Zdrowie mi zniszczyli, powtarzał, i że zrobi coś spektakularnego. Wystraszyłam się. Niektórzy z rodziny nie chcieli go już odwiedzać — powiedziała.

Przyznała jednocześnie, że „miała taką myśl”, żeby iść „w poniedziałek i wziąć udział w wiecu poświęconym jego pamięci albo w środę postawić znicz na placu Solidarności, ale nie miałam siły”.

Te tłumy ludzi… Nie byłam w stanie zrównać się z tą tragedią. O udziale w pogrzebie nie miałam odwagi nawet pomyśleć — czytamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

TVP1 wyemituje film „Helenka” o polskiej wolontariuszce, zamordowanej w Boliwii

2019-01-22 19:47

TVP, aw / Warszawa (KAI)

25 stycznia o godz. 22.35 telewizyjna Jedynka zaprasza na premierę filmu dokumentalnego pt. „Helenka”. Bohaterką obrazu jest zamordowana 24 stycznia 2017 r. Helena Kmieć, 26-letnia świecka misjonarka, która pojechała do Cochabamby w Boliwii opiekować się dziećmi w Ochronce prowadzonej przez siostry Służebniczki.

Fundacja Heleny Kmieć

Film “Helenka” opowiada historię dziewczyny, która inspirowała i zapalała każdego, kogo spotkała. Trudno było za nią nadążyć. Dopiero po śmierci okazało się, jak wielu osobom pomagała, a ogrom jej zaangażowania zaskoczył nawet rodzinę i najbliższych. Jej niezwykle intensywne życie, pełne planów, choć zostało brutalnie zakończone, nadal przynosi owoce dobra. Jest wzorem życia pełnego pasji i radości. Jej postać fascynuje coraz większą rzeszę młodych ludzi. Wspólnoty katolickie, a nawet drużyny harcerskie, biorą ją sobie za patronkę.

Prezydent Polski Andrzej Duda odznaczył Helenę Kmieć pośmiertnie Złotym Krzyżem Zasługi. Na pogrzebie misjonarki byli przedstawiciele rządu, a Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Uroczystość pogrzebowa miała charakter państwowy.

Film dokumentalny realizowany był w Polsce i Boliwii. Ekipa Telewizji Polskiej spotkała się

z rodzicami, siostrą, chłopakiem, duszpasterzem, a także znajomymi Heleny.

Zdjęcia do filmu nagrywane były m.in. w Libiążu, rodzinnej miejscowości Heleny Kmieć, w Gliwicach, gdzie studiowała, mieszkała i pracowała oraz w Cochabambie w Boliwii, gdzie zginęła. Dzięki unikatowym materiałom wykorzystanym w filmie, widz może ‘towarzyszyć’ Helence od jej dzieciństwa aż po misje w Zambii i Boliwii.

Scenariusz i reżyseria: Julita Wołoszyńska-Matysek

Film dokumentalny „Helenka” 25 stycznia o godz. 22.35 w TVP1

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem