Reklama

Najważniejsze jest świadectwo miłości

2019-01-02 12:59

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 1/2019, str. VI

TD
Siostry Sercanki pracujące niegdyś w Pińczowie oraz z innych domów uczestniczyły w jubileuszu

Siostry ze Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego – zwane potocznie sercankami – przyjechały do Pińczowa 1 września 1943. Zaprosili je tutaj bp Czesław Kaczmarek oraz dyrektor szpitala dr Jarosław Generowicz. Uroczysty jubileusz 75 lat pracy w Pińczowie, z Mszą św. pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego, w kościele pw. św. Jana Ap. i Ewangelisty, Siostry obchodziły w niedzielę 9 grudnia 2018 r.

Dziękujemy Bogu za 75 lat sióstr, za wszystkie wykonane prace i dzieła, za ich obecność – mówił proboszcz pińczowskiej parafii ks. Jan Staworzyński.

W uroczystościach jubileuszowych uczestniczyły bardzo licznie przybyłe sercanki, które w przeszłości pracowały w Pińczowie. Obecna była matka generalna Olga Podsadnia i matka prowincjalna Marianna Łacina oraz samorząd pińczowski, delegacje szkół, ośrodków zdrowia i in. Mszę św. pod przewodnictwem bp. Jan Piotrowskiego koncelebrowali kapłani związani z Pińczowem.

Bukiet z modlitwy

– Na potrzeby jubileuszu można by stworzyć katalog nazwisk, spraw, podejmowanych wysiłków i zadań, jednak najważniejsze jest zawsze świadectwo miłości – mówił w homilii bp Jan Piotrowski.

Reklama

Biskup kielecki przypomniał realia, w jakich 75 lat temu sercanki obejmowały swą placówkę w Pińczowie, podejmując pracę charytatywną, katechetyczną, medyczną. – Dziękujmy Bogu i siostrom za ten czas – mówił. – Najważniejsze, co siostry ze sobą przyniosły to miłość do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Za to Wam dziękuję. Tam, gdzie Bóg jest obecny ze swoją miłością, tam dzieją się dobre i trwałe rzeczy. Ufamy, że ich cicha i pokorna modlitwa, odbudowała brak zaufania i miłości w wielu rodzinach oraz wyprosiła nowe powołania kapłańskie i zakonne – mówił bp Jan Piotrowski.

Zachęcał także do odmawiania litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa, co można potraktować jako „najpiękniejszy bukiet dla Sióstr”. Życzył siostrom, aby „doskonaliła się w was miłość do Boga, do boskiego Serca Pana Jezusa i do ludzi, co będzie świadectwem, że przygotowuje drogę dla Pana”.

Siostry ze swej strony przekazały dary dla parafii i na misje. Padło wiele ciepłych słów ze strony jubilatek oraz osób wyrażających im swą wdzięczność, m.in. skierowanych przez dzieci szkolne i ich rodziców, czy członków Honorowej Straży Najświętszego Serca Pana Jezusa. Dzisiaj w Pińczowie pracują cztery siostry i jest to praca bardzo ofiarna, na wielu polach.

Pracowita codzienność

Sercanki 75 lat temu rozpoczęły pracę w szpitalu powiatowym w Pińczowie, który mieścił się w obrębie zabudowań klasztornych ojców reformatów. Siostry zamieszkały na terenie szpitala. Właśnie tam miało miejsce uzdrowienie dziecka za przyczyną św. bp. Józefa Sebastiana Pelczara, uznane przez Kościół za cudowne.

Tym dzieckiem była Janina Wiśniewska, która w 1946 r. jako dwulatka zachorowała na dyfteryt. W pińczowskim szpitalu wykonano jej tracheotomię. Leczenie nie dawało rezultatów – w opinii lekarzy choroba była nieuleczalna. Doszło do śmierci klinicznej. W tej beznadziejnej po ludzku sytuacji pielęgniarka, która opiekowała się dzieckiem – s. Hildegarda Pelagia Kotewicz – zaczęła się modlić za wstawiennictwem bpa J.S. Pelczara o uzdrowienie, które nastąpiło. 23 czerwca 1989 r. Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych wydała dekret ważności przeprowadzonego procesu diecezjalnego. Zatwierdził go Jan Paweł II. Napisano w nim, że uzdrowienie zdziałane przez Boga za wstawiennictwem Czcigodnego Józefa Sebastiana Pelczara jest natychmiastowe, pełne i trwałe.

Na co dzień siostry w pińczowskim szpitalu podejmowały różne prace, głównie jako pielęgniarki, ale i w administracji szpitalnej, na sali operacyjnej, czy w ogrodzie przyszpitalnym. Niestrudzenie pomagały także ubogim i potrzebującym, a było komu pomagać, gdyż Pińczów podczas wojny był zniszczony w 80 procentach. Rzesza bezdomnych, poranionych moralnie i fizycznie, poszukujących pracy lub duchowego oparcia – była olbrzymia. Jednak na fali powszechnego usuwania zakonnic z pracy w służbie zdrowia w latach 60., z pińczowskiego szpitala zostały także zwolnione sercanki. Definitywnie pożegnały się ze szpitalem 15 grudnia 1962 r. W tej sytuacji ówczesny proboszcz pińczowski ks. kan. Lucjan Czechowski zaproponował im pracę przy parafii i mieszkanie w budynku parafialnym przy ul. Batalionów Chłopskich nr 8. Siostry mieszkają tu po dziś dzień. Pracowały jako katechetki, organistki, a także do pewnego czasu – jako opiekunki parafialne. Obecnie pracują jako katechetki, farmaceutki, jedna z nich prowadzi chór parafialny Joannis Cantores, posiadający bardzo rozbudowany repertuar.

Wczoraj i dziś

Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego jest wspólnotą zakonną o charakterze kontemplacyjno-czynnym. Charakterystyczną cechą sercańskiej duchowości jest kult Bożego Serca. Dwa zasadnicze, ukształtowane w historii zgromadzenia nurty apostołowania sióstr, tzn. praca opiekuńczo-wychowawcza wśród dziewcząt i posługa chorym, są stale obecne w codziennej działalności zgromadzenia w Polsce i na świecie.

Sercanki prowadzą świetlice, przedszkola, internaty, Dom Samotnej Matki w Rzeszowie, pracują w szpitalach, zakładach opieki społecznej, organizują punkty pomocy doraźnej. Swą misję realizują także w katechezie, zajmują się ponadto dziećmi upośledzonymi i osobami starszymi. Swoje apostolstwo rozszerzyły na Boliwię (są tam domy pomocy społecznej, sierocińce, szkoły) i USA (szkoły podstawowe). W Libii wśród rdzennej ludności mahometańskiej pracują w klinice dziecięcej. W latach 1979 – 2005 sercanki opiekowały się „gospodarstwem” bł. Jana Pawła II w Watykanie. Zgromadzenie posiada placówki we Włoszech, Libii, na Jamajce i Ukrainie. Łącznie to ponad 500 sióstr.

Kult Bożego Serca

Historia zgromadzenia sięga w koniec XIX w. 15 kwietnia 1894 r. ks. J.S. Pelczar przyjął śluby zakonne dwunastu kobiet, dając początek Zgromadzeniu Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego. S. Klara Ludwika Szczęsna, pełniąca przez 22 lata obowiązki przełożonej generalnej, stała się współtwórczynią tego dzieła. Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego jest wspólnotą zakonną o charakterze kontemplacyjno-czynnym. Aktywność – działalność zewnętrzna jest budowana na osobistej więzi z Bogiem. Siostry składają publiczne śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, tworząc rodzinę zakonną żyjącą ideami św. Franciszka z Asyżu. Zgromadzenie jako nadrzędny cel przyjmuje „uwielbienie Boga, objawiającego swą miłość w tajemnicy Najświętszego Serca Pana Jezusa i rozszerzanie czci i miłości tego Serca”. Charakterystyczną cechą sercańskiej duchowości jest kult Bożego Serca i wynikający z niego duch wynagradzania za grzechy świata. Ekspiacyjny charakter mają odprawiane wspólnie nocą w pierwszy czwartek miesiąca – w godzinie trwogi Jezusa w Ogrójcu – tzw. godziny święte. W tym duchu siostry przeżywają adoracje Najświętszego Sakramentu, praktykę Komunii św. wynagradzającej w pierwsze piątki miesiąca oraz tradycję Straży Honorowej Najświętszego Serca Jezusa, nawiązując tym samym do objawień św. Małgorzaty Marii Alacoque. Charyzmat zgromadzenia ma swoje odzwierciedlenie w symbolach i zawołaniach: wyhaftowany na habicie symbol Bożego Serca, sercańskie pozdrowienie: „Chwała Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Chwała na wieki”.

Dwa zasadnicze ukształtowane w historii zgromadzenia nurty apostołowania sióstr, tzn. praca opiekuńczo-wychowawcza wśród dziewcząt i posługa chorym są stale obecne w codziennej działalności zgromadzenia w Polsce i na świecie.

Tagi:
siostry sercanki

100 lat obecności sercanek w Słomnikach

2018-01-17 10:05

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 3/2018, str. III

WD
Siostry sercanki od stu lat krzewią w Słomnikach kult Najświętszego Serca Jezusowego

Tuż po odzyskaniu niepodległości przez Polskę siostry sercanki tworzyły zręby przedszkolnej opieki i oświaty. Wychowały wiele pokoleń, prowadząc katechezę i dbając o duchową formację dzieci i młodzieży. Szły do chorych i potrzebujących, niosąc im pomoc jako pielęgniarki. Pracowały w zakrystii. Mieszkańcy są wdzięczni siostrom za ich wieloletnią posługę. 28 stycznia podczas Mszy św. pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego w słomnickiej świątyni sercańska wspólnota sióstr wraz z władzami miasta, przedstawicielami Prowincji zakonnej, gośćmi i mieszkańcami będzie przeżywała uroczystości jubileuszowe.

Sercańską wspólnotę tworzą trzy siostry: siostra przełożona Jolanta Koźlak pracuje w Słomnikach od ośmiu lat, katechizując w tutejszej Szkole Podstawowej. Siostra Aleksandra Klimczak posługuje w kościele i zakrystii, dbając o wystrój świątyni i bieliznę kielichową. Najstarsza z sióstr Zofia Burnos jest emerytowaną pielęgniarką. Obecnie zajmuje się kuchnią i domem, wspierając siostry w obowiązkach.

Sercanki pozdrawiają się słowami: Chwała Najświętszemu Sercu Jezusowemu – chwała na wieki. To hasło zawsze przypomina im, że celem bycia sercanką jest sprawianie, by miłość Boża była poznana i odwzajemniona. Dlatego zawsze są blisko ludzi a ich Dom na co dzień tętni życiem. Siostry przygotowują wraz z dziećmi oprawę liturgiczną niedzielnej Mszy św., jasełka i okolicznościowe przedstawienia. Przełożona Domu s. Jolanta, katechizuje w miejscowej szkole i co roku przygotowuje grupę uczniów do I Komunii Świętej. Prowadzi z dziećmi w kościele modlitwę różańcową i Drogę Krzyżową. Kieruje również pracą Ogniska Misyjnego Dzieci. Obecnie w taką formę pomocy misjom zaangażowanych jest piętnaścioro dzieci. Od lat kolędują dla misji w czasie Bożego Narodzenia. W tym roku dzięki kolędnikom misyjnym ze Słomnik udało się zebrać 5 tys. zł, które przekazane zostaną na pomoc dzieciom syryjskim w Libanie. Mali misjonarze organizują loterie i charytatywne akcje, regularnie modlą się za misjonarzy, a zwłaszcza pamiętają o pracującej w Boliwii s. Krystynie Gosztyle, która posługiwała w Słomnikach przez kilka lat. Prowadzi ona duży sierociniec w miejscowości Cochabamba. Dzieciom z sierocińca pomagali już nieraz mali i duzi słomniczanie.

Sercanki przybyły do Słomnik 30 stycznia 1918 r. jeszcze podczas wojny, na usilną prośbę ówczesnych władz miasta – odnotowano w kronice sióstr. W parafii posługiwał wtedy ks. Wiktor Sokołowski. Dwie pierwsze siostry Faustyna Olszewska i Emilia Małkowska zamieszkały w domu parafialnym przy ul. Staszica 10. Odpowiadając na potrzeby mieszkańców, zwłaszcza dzieci i młodzieży, zajęły się pracą dydaktyczną i opiekuńczą. Zorganizowały ochronkę, w której na początku było 220 dzieci. Warunki pracy i życia sióstr były bardzo ciężkie. Mimo to niosły pomoc starszym, ubogim i sierotom. W 1924 r. oprócz opieki nad dziećmi, prowadziły kursy szycia i haftu, robótek ręcznych. Bardzo przydało się ich przygotowanie pielęgniarskie. Chorych i samotnych odwiedzały w domach, dawały zastrzyki, stawiały bańki. Nie było im łatwo utrzymać się. Prowadziły własne gospodarstwo, na 1,5-hektarowej działce otrzymanej w dzierżawę od magistratu. W czasie okupacji, w 1941 r. w Słomnikach przebywało nawet siedem sióstr. W 1961 r. władza ludowa walcząca z Kościołem przekształciła ochronkę sióstr w państwowe przedszkole. Wcześniej, w 1954 r. siostrom odebrano działkę, na której gospodarowały. Wówczas zaangażowały się w katechizację dzieci i młodzieży i posługę w zakrystii.

Stuletnia obecność sióstr, ich przykład życia, modlitwa i praca sprawiły, że w Słomnikach rozwinął się żywy kult Serca Bożego.

– Można zaobserwować to podczas nabożeństw pierwszopiątkowych, kiedy do Komunii i spowiedzi przystępuje duża grupa mieszkańców. Po Mszy św. odbywa się zawsze godzinna adoracja przed Najświętszym Sakramentem – mówi s. Jolanta. Od roku z inspiracji sióstr w Słomnikach rozwija się Sercańska Rodzina Świeckich – wspólnota, która czerpiąc z duchowości sercańskiej włącza się w modlitwę i rozszerza kult Najświętszego Serca Jezusowego. Takie wspólnoty istnieją w całej Polsce w miejscowościach, gdzie posługują sercanki.

15 kwietnia 1894 r. Józef Pelczar założył w Krakowie Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego. Było ono odpowiedzią na potrzeby duchowe i społeczne narodu polskiego. Charyzmat zgromadzenia oparł o kult Serca Jezusowego. Siostry poprzez konsekrację mają upodabniać swoje serce do Serca Zbawiciela. Od Mistrza uczą się miłości, wrażliwości, dobroci, a potem mają ją zanieść najbardziej potrzebującym. Sercanki wynagradzają Bogu za grzechy, niewierności i obojętności ich samych oraz wszystkich ludzi, w ten sposób stając się narzędziem miłości Bożej wobec wszystkich, z którymi się spotykają. Te wskazania Ojca Założyciela przełożyła na praktykę posługi zakonnej pierwsza sercanka i współzałożycielka Zgromadzenia Matka Klara Ludwika Szczęsna, żyjąca w l. 1863-1916.

– Ten jubileusz to dla nas wielkie duchowe przeżycie. Czas refleksji nad bogatą i często trudną historią zgromadzenia w Słomnikach, ale też nad przyszłością, perspektywami i potrzebami, jakie widzimy wśród mieszkańców i na które chcemy dziś odpowiadać, niosąc ludziom przesłanie o miłości Chrystusa do nich – mówi przełożona s. Jolanta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

TVP1 wyemituje film „Helenka” o polskiej wolontariuszce, zamordowanej w Boliwii

2019-01-22 19:47

TVP, aw / Warszawa (KAI)

25 stycznia o godz. 22.35 telewizyjna Jedynka zaprasza na premierę filmu dokumentalnego pt. „Helenka”. Bohaterką obrazu jest zamordowana 24 stycznia 2017 r. Helena Kmieć, 26-letnia świecka misjonarka, która pojechała do Cochabamby w Boliwii opiekować się dziećmi w Ochronce prowadzonej przez siostry Służebniczki.

Fundacja Heleny Kmieć

Film “Helenka” opowiada historię dziewczyny, która inspirowała i zapalała każdego, kogo spotkała. Trudno było za nią nadążyć. Dopiero po śmierci okazało się, jak wielu osobom pomagała, a ogrom jej zaangażowania zaskoczył nawet rodzinę i najbliższych. Jej niezwykle intensywne życie, pełne planów, choć zostało brutalnie zakończone, nadal przynosi owoce dobra. Jest wzorem życia pełnego pasji i radości. Jej postać fascynuje coraz większą rzeszę młodych ludzi. Wspólnoty katolickie, a nawet drużyny harcerskie, biorą ją sobie za patronkę.

Prezydent Polski Andrzej Duda odznaczył Helenę Kmieć pośmiertnie Złotym Krzyżem Zasługi. Na pogrzebie misjonarki byli przedstawiciele rządu, a Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Uroczystość pogrzebowa miała charakter państwowy.

Film dokumentalny realizowany był w Polsce i Boliwii. Ekipa Telewizji Polskiej spotkała się

z rodzicami, siostrą, chłopakiem, duszpasterzem, a także znajomymi Heleny.

Zdjęcia do filmu nagrywane były m.in. w Libiążu, rodzinnej miejscowości Heleny Kmieć, w Gliwicach, gdzie studiowała, mieszkała i pracowała oraz w Cochabambie w Boliwii, gdzie zginęła. Dzięki unikatowym materiałom wykorzystanym w filmie, widz może ‘towarzyszyć’ Helence od jej dzieciństwa aż po misje w Zambii i Boliwii.

Scenariusz i reżyseria: Julita Wołoszyńska-Matysek

Film dokumentalny „Helenka” 25 stycznia o godz. 22.35 w TVP1

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem