Święta Bożego Narodzenia niosą w sobie niezwykłe przesłanie bliskości Boga. Schodzi On na ziemię i dzieli ludzką dolę. Chrystus w betlejemskiej szopie jest najlepszym przykładem miłości, która podbija nasze serca, a przede wszystkim zbawia świat. Nic więc dziwnego, że Narodzenie Jezusa, pokłon pasterzy, Trzej Królowie, adoracja Dzieciątka, szopka i jasełka, wigilijny stół, Pasterka, Dzieciątko owinięte w pieluszki, towarzyszący Mu Matka i św. Józef, aniołowie i pasterze, czasem Żyd karczmarz – to najczęstsze motywy malarskich obrazów ukazujących Boże Narodzenie.
Reklama
Artyści różnych epok z lubością podchodzili do tego tematu, począwszy od Giotta di Bondone, który namalował fresk Boże Narodzenie w 1305 r. dla kaplicy Scrovegnich w Padwie, Andrieja Rublowa i Ikony Narodzenia Jezusa z 1430 r., Petrusa Christusa z 1450 r., którego Boże Narodzenie znajduje się w Waszyngtonie, przez Narodzenie niderlandzkiego malarza Gerarda Davida, namalowane w 1490 r., El Greca w hiszpańskiej Illescas, Bartolomé Estebana Murilla i Adoracji pasterzy z 1657 r., aż po piękne płótno Pokłon Trzech Króli Diega Velázqueza w muzeum Prado w Madrycie. Z polskich artystów napomknąć należy: Hermana Hana (+1627), malarza działającego w Gdańsku, i jego Pokłon pasterzy umieszczony w predelli ołtarza Wniebowzięcia Matki Bożej katedry pelplińskiej, Jacka Malczewskiego i jego Jasełka z 1888 r. oraz Wigilię na Syberii z 1892 r., Władysława Skoczylasa z jego Szopką góralską stworzoną ok. 1910 r., Piotra Stachiewicza i jego dwa obrazy: Wesołych świąt szopki krakowskie oraz Sprzedawca szopek z 1912 r., Wojciecha Kossaka z Gwiazdką żołnierską z 1915 r., Włodzimierza Tetmajera ze Świętą Rodziną i Kolędą czy Xawerego Dunikowskiego – twórcę Wigilii w Oświęcimiu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zaduma Georges’a de La Tour
Reklama
Wielu artystów w historii próbowało na różne sposoby oddać prawdę o człowieku, uciekając się do tematyki związanej z Bożym Narodzeniem, w którym odnajdujemy i nasz człowieczy los. Stąd tyle obrazów, fresków, ale i kolęd opiewających znaczenie narodzin Jezusa. Nie inaczej było i z Georges’em de La Tour, nazywanym francuskim Caravaggiem. Był on synem piekarza i wnukiem szewca. Sam uprawiał ziemię, winnicę, handlował krowami, należał do nielicznych zamożnych obywateli Lunéville w Lotaryngii. Nadwornym malarzem królewskim stał się niejako przy okazji. Nazywano go malarzem wieśniaków, zbyt pospolitym, pozbawionym intelektualnych ambicji, prostackim, i z tego powodu o nim zapomniano. Jeszcze sto lat temu jego nazwisko nie figurowało w wykazach żadnego muzeum. Piękny jest jego Nowo narodzony. Płótno przynależy do tzw. obrazów nocnych, utrzymanych w charakterystycznej kolorystyce i oświetlanych jedynie światłem, które prowadzi niejako dialog z widzem. Jest dziełem cudownie prostym, magicznym, niezwykle wymownym. Malarz podąża za światłem: widzimy matkę, jej maleńkie dziecko i babcię. Scena rozgrywa się w nocy, która stanowi rzeczywistość szczególną, wszak w jej trakcie zdarzają się rzeczy tajemnicze. Kontemplujemy cud narodzin. Dużo tu spokoju, zadumy i ciszy. Nad Jezusem czuwają dwie kobiety – młodsza i starsza. Ta pierwsza jest matką, a w zaproponowanym ujęciu także prostą wieśniaczką. Z okazji narodzin włożyła najpiękniejszą suknię. Jezus spoczywa na kolanach Maryi, owinięty jak mumia egipska. Starsza kobieta, usadowiona bokiem do widza, najprawdopodobniej św. Anna, trzyma świecę i delikatnie osłania prawą ręką jej blask, który pada na całą trójkę. Wokół rozpościera się czerń nocy, więc nic nas nie rozprasza. Z dzieła emanują podniosły nastrój sacrum, świętość postaci i misterium wydarzenia.
Pokłon pasterzy tego samego autora ukazuje grupę osób pogrążonych w zadumie nad Jezusem leżącym przed nimi. Czuć atmosferę codzienności i intymności. Widać pobożność ubogich, radość z narodzin Dziecięcia, klimat czułości i rodzinności. Każdy może w tym obrazie odnaleźć cząstkę siebie. Na płótnie obok Maryi i Józefa trzymającego świecę znajdują się inna kobieta, służka, trzymająca naczynie z wodą, i dwaj pasterze. Nie ma wśród zwierząt osła i wołu, jest jedynie owca przeżuwająca siano, też wpatrzona w Dzieciątko. Jezus leży w wiklinowym koszu, a nie w żłobie, jak mówi tradycja. Bardzo to nastrojowy, niemalże mistyczny obraz.
Reklama
Z kolei Sen Świętego Józefa eksponuje caravaggiowskie cechy – stosowanie efektów świetlnych, kontrastowanie światła i cienia, celowy realizm, zestawianie tego, co ludzkie, z tym, co Boskie, szczególne dociekanie tajemnicy, postrzeganie zjawisk nadprzyrodzonych oczami prostych ludzi. W obrazie artysta zmierzył się z tematem objawienia Józefowi Bożej woli. Anioł trzykrotnie nawiedzał św. Józefa podczas snu. Pierwszy raz – gdy ten chciał oddalić Maryję, bo dowiedział się, że jest brzemienna. Drugi raz – żeby go ostrzec przed zbrodniczym zamiarem Heroda, chcącego zgładzić Zbawiciela. Za trzecim razem Józef dowiedział się od anioła, że Herod umarł i może już bezpiecznie powrócić do rodzinnego kraju. Na obrazie Józef śpi nad lekturą Pisma Świętego. Obecność księgi w jego rękach wskazuje, że mamy do czynienia z pierwszym nawiedzeniem, będącym aluzją do zwiastowania Maryi. Gabriel w postaci małej dziewczynki zdaje się, że delikatnie dotyka ramienia śpiącego. Tajemniczy jest ów gest anioła, bo nie jesteśmy pewni, czy rzeczywiście dotyka śpiącego starca. Blask świecy intensywnie oświetla twarz anioła, a zaledwie muska Józefa. W mroku zawarta jest tajemnica Boga. Ten przepiękny anioł to tylko sen Józefa, bo przecież na jawie nigdy mu się on nie objawił.
W obrazie Święty Józef cieśla z paryskiego Luwru Georges de La Tour intymnie wprowadza nas w dialog między Józefem a małym Jezusem. Józef z uwagą, nie przerywając pracy, nasłuchuje, co ma do powiedzenia trzymający w dłoniach świecę i oświetlający go przybrany Syn. Napięcie i powaga, które towarzyszą tej scenie, nasuwają przypuszczenie, że Józef zaczyna rozumieć, iż ma do czynienia z Mesjaszem. Scena ma głębokie znaczenie symboliczne. Gdy się dokładniej przyjrzymy, dostrzeżemy, że Józef za pomocą świdra obrabia kawałek drewna, który może być częścią krzyża. Jest to zatem zapowiedź męki na krzyżu. Młody Jezus trzyma świecę, która rzuca Boskie światło na Jego twarz, a cień na Jego palce, co ucieleśnia słowa Biblii: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12).
Boże Narodzenie ręką mistrza
Reklama
Caravaggia fascynował człowiek. Właściwie każdy jego obraz jest dogłębną refleksją nad ludzkim losem. Żaden inny malarz z przeszłości nie potrafił tak mówić do człowieka o podstawowych tematach jego życia – miłości, cierpieniu, wierze – jak to czynił on właśnie. Imponował ekspresją prawdy, i to szczególnie prawdy duchowej. Urzekał nadzwyczajnym wyrażaniem ludzkiej słabości zbrukanej grzechem, ale i pragnącej oczyszczenia, przechodzącej od skruchy przez świętość, aż po ofiarę z siebie. W dorobku artysty znaleźć możemy obraz Narodzenie Pańskie ze św. Franciszkiem i św. Wawrzyńcem. Niestety, w 1969 r. został on skradziony z kościoła w Palermo i do dzisiaj się nie odnalazł. Na obrazie widzimy młodzieńczą, piękną Madonnę spoglądającą na Dzieciątko. Jej twarz wydaje się jednak smutna i poważna. Tyłem do widza siedzi św. Józef, patrzący na pasterzy, i gestem dłoni wskazuje na leżącego Jezusa. Jest przedstawiony przez Caravaggia jako dojrzały mężczyzna, energiczny blondyn w zielonym fraku. Z prawej strony widać św. Franciszka pogrążonego w żarliwej modlitwie. Po lewej stronie obrazu, pochylony nad rusztem, stoi diakon Wawrzyniec w złocistej szacie, wpatrujący się intensywnie w Jezusa. Zza jego pleców widać łeb wołu, a u góry – spadającego z nieba anioła, który trzyma w dłoni wstęgę z napisem: „Gloria in excelsis Deo”. Józef jest tylko tłem dla ukazania postaci Maryi. Caravaggio maluje Ją jako skoncentrowaną na Dziecięciu. Siedzi Ona na ziemi, u Jej stóp leży Jezus. Wygląda, jakby była zatopiona we własnych myślach. Ma piękną, mądrą twarz i nieco zalotnie odsłonięte ramiona. Wygląda jak prosta dziewczyna wzięta z ludu. Jej prawa ręka zapleciona jest na łonie, z którego dopiero co poczęła Dziecię. Lewa ręka wskazuje na Jezusa, „owoc żywota swojego”.
Inny obraz Caravaggia z bożonarodzeniowej tematyki to Pokłon pasterzy. Maryja w czerwonej sukni siedzi na słomie, cała zatopiona w myślach i trzyma w rękach Dzieciątko. O czym myśli w tej niezwykłej chwili? O sobie, o beznadziejnych okolicznościach, w jakich przyszło Jej rodzić swoje własne Dziecko? A może o bliskiej i dalekiej przyszłości? Kim będzie ten Chłopiec i jakie Bóg ma względem Niego plany? Do kogo tak naprawdę należy, skoro począł się z Ducha Świętego? Podpierając się prawym ramieniem o drewniany żłób, Maryja myśli pewnie, jak Bóg cudownie wchodzi w historię ludzi, w Jej historię, aby zaznaczyć swoją bliskość. Przed Maryją i Dzieciątkiem klęczą dwaj pasterze i Józef, trzeci z pasterzy stoi z tyłu. Tak sobie wszyscy klęczą przed tajemnicą narodzenia, w której Bóg objawia ludziom swego Syna, a w Nim objawia człowieka samemu człowiekowi. Zebrani kontemplują ubóstwo Boga, którego początkiem jest Betlejem, ale kresem będzie „wyniszczenie samego siebie” – stanie się posłusznym aż do śmierci krzyżowej na Kalwarii. Nie przypadkiem Boże Narodzenie jest początkiem historii zbawienia.
Genialny obraz Caravaggia Święta Rodzina odpoczywająca podczas ucieczki do Egiptu jest traktatem o człowieku. Ma szczególny wymiar piękna i ciepła, jak na Caravaggia – zaskakujący. Wszystko w nim staje się poezją. Płótno wydaje się sielankowe – anioł przygrywający na skrzypcach Świętej Rodzinie, Józef trzymający nuty, osiołek przyglądający się całej scenie, Maryja zajęta tkliwie Panem Jezusem. Urzeka melodyczność obrazu. Artysta prowadzi pędzel jakby pod dyktando melodii. Bardzo ludzcy są Maryja i Jezus. Jest w tym głęboka myśl teologiczna. Niebo i ziemia, Bóg i człowiek spotykają się we Wcieleniu. To, co Boskie, jest też ziemskie. Bóg nie może się obejść bez człowieka. Anioł jest figurą Słowa, które wszystko stwarza, a jego postać ma kształt kolumny podtrzymującej filary świata – są nimi dwa konary drzewa wraz z jego gałęziami. Widać w obrazie Caravaggia jakieś napięcie, które się zdarza w czasie niepewności i oczekiwania. Święta Rodzina ucieka przed Herodem z Betlejem – zbroczonego krwią niewinnych dzieci i wypełnione płaczem zdesperowanych matek – do Egiptu. Usypiająca ze zmęczenia, ale cudownie słodka Maryja z Dzieckiem na ręku, Józef o twarzy zniszczonego przez pracę rolnika, osiołek przyglądający się uważnie całej scenie, piękny krajobraz przypominający Lombardię, ziemię ojczystą Caravaggia, na ziemi leżące owoce, kwiaty, kamienie – wszystko to wygląda jak poezja natury, prosta i wzruszająca. A jednocześnie do bólu realistyczna. W tym realizmie Caravaggio pragnie wyrazić dogłębną prawdę o codzienności życia prostego człowieka, na którego wejrzał Bóg. Oto tajemnica Bożego Narodzenia.




